Święty Mikołaj nigdy mnie nie zawiódł

swiety_mikolaj_prezentWiedziałam, że przyszedł jeszcze zanim otworzyłam oczy. Gdy poruszałam nogami pod kołdrą, słyszałam szelest paczki, która była w moim łóżku. Zaraz potem zrywałam się, by obejrzeć, co przyniósł.

Jeszcze w piżamie biegłam sprawdzać, czy przyszedł także do moich sióstr i rodziców.

Cała paczka pachniała mandarynkami. Były w niej orzechy i suszone owoce, obowiązkowo czekoladowy Mikołaj, marcepanowe ziemniaczki i cukierki w kolorowych „sreberkach”. Tego dnia nikt nie miał do nas pretensji o to, że jeszcze przed śniadaniem jadłyśmy słodycze. W końcu już miałyśmy zaległości, w kalendarzu adwentowym było aż sześć czekoladek do zjedzenia!

Dzień wcześniej Mama przypominała nam, że Mikołaj nie przyjdzie, jeżeli będziemy miały bałagan. Robiłyśmy więc „generalne porządki”. Nawet w szufladach z przyborami do rysowania! Układałyśmy książki na półkach według wielkości, znikały sterty ubrań z krzeseł i papierów na biurkach. Wieczorem wpatrywałyśmy się w niebo z nadzieją, że zobaczymy, jak sunie w swoich saniach zaprzęgniętych w renifery.

Wierzyłam bardzo mocno. I bardzo długo. Miałam chyba ponad 10 lat i tamtej nocy nie mogłam zasnąć z podekscytowania. Czy przyjdzie jak zawsze? Wiedziałam, że muszę zasnąć, by się zjawił, bo ON WIE, że jeszcze nie śpię. W pewnym momencie do pokoju weszła na palcach Mama. Udawałam, że śpię, ale nie musiałam otwierać oczu, by wiedzieć, co niesie. Paczki zawsze szeleściły tak samo.

Więc jednak rodzice?  To wstrząsnęło mną do głębi.

Były pewne sytuacje, które sprawiały, że zaczynałam wątpić już wcześniej.  Jakaś uwaga kuzyna w wigilię po otwarciu prezentów, że pies z którego się ucieszyłam, jest tak naprawdę od jego rodziców. Koleżanki z klasy też twierdziły, że jestem naiwna, wciąż wierząc. Ale ja byłam pewna, że przychodzi tylko do tych, którzy wiary nie stracili.

A tu nagle mama z paczkami. Sama siebie przekonałam w końcu, że na pewno w tym roku święty Mikołaj miał za dużo pracy i nie dotarł osobiście, przekazał jednak paczki rodzicom, by je podłożyli. Z tą myślą w końcu zmęczona zasnęłam.

Następnego dnia rano świat nie wyglądał już tak samo. Skołowana poszłam do starszej siostry i powiedziałam jej, co widziałam w nocy i że to pewnie Mikołaj nie zdążył… Ale ona już nie słuchała. Zaprowadziła mnie do mamy i powiedziała – oj jak dobrze to pamiętam! – „Sonia już WIE”.

W tamtej chwili skończyło się dla mnie dzieciństwo pełne magii. Poczułam się „wtajemniczona” i dorosła. Jednak nie czułam się oszukana. Byłam wręcz wdzięczna rodzicom, że tak długo podtrzymali we mnie tę wiarę.

I choć czekolada smakowała już inaczej, nie miałam żadnych wątpliwości, że było to najsłodsze oszustwo w moim życiu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s