Czy narodziny dziecka oznaczają rewolucję w Twoim życiu?

– I jak, dziecko wywróciło twoje życie do góry nogami?

– Wiesz, chyba nie bardzo.

– Ojej, to współczuję twojej żonie.

Chyba nic w ciągu niemal roku bycia tatą nie zirytowało mnie tak bardzo, jak wspomniana rozmowa z koleżanką z pracy. Ona była wówczas matką z rocznym stażem, ja miałem za sobą dwa miesiące tatusiowania. Przekaz był jasny: nadal grasz w piłkę, oglądasz telewizję i spotykasz się z kumplami, a biedna kobieta ma na głowie karmienie, niańczenie i przewijanie, a wolnej chwili musi cię nakarmić, oprać i wysprzątać mieszkanie. Może u niej tak było. U mnie jednak sprawy wyglądały zupełnie inaczej.

Narodziny Oli nie wywołały rewolucji. Raczej zmianę, z którą się liczyłem. Oczywiście nie mogłem przewidzieć wszystkiego, ale niezmiennie od dziesięciu miesięcy powtarzam, że spodziewałem się większych trudności. I choć problemów nie brakuje to nie chciałbym cofnąć się do czasów przed erą Aleksandry. Może to kwestia szczęścia, a może mojego nastawienia.

Na szczęście raczej nie mam wpływu, choć podobno trzeba mu pomagać. A nastawienie? Tutaj sprawa jest otwarta. Bo tylko od nas zależy czy nocne godziny z chcącym bawić się dzieckiem spędzimy z uśmiechem na ustach czy gorączkowo będziemy szukać w internecie najbliższego okna życia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s