BLW czyli jak nakarmić niejadka i… zwariować

BLW pogryzki

Trafił nam się trudny przypadek. Alergik i do tego niejadek. Kiedy o tym mówię, wszyscy się śmieją: „a nie wygląda!”. Tyle, że należy odróżnić apetyt na mleko od chęci spożywania posiłków stałych. A tu pojawił się problem.

Wolę nie liczyć, ile pieniędzy wyrzuciliśmy w błoto inwestując w słoiczki, które następnie lądowały w śmietniku. 48 godzin, bo tyle można przechowywać papkę w lodówce, to za mało, by przekonać do niej niemowlaka. Stopień trudności był jeszcze wyższy, bo okazało się, że naszą Olę uczula marchewka. Zgadnijcie ile słoiczków obiadowych jej nie zawiera? Ha, ja doliczyłam się trzech!

Przez chwilę wpadłam w euforię, bo Oli zasmakowała dynia z indykiem i ziemniakami. Ale szybko jej przeszło.

Nasz ośmiomiesięczny Bąbel jadał więc bezproblemowo bezglutenową kaszkę na śniadanie, na drugie jakieś słoiczkowe owocki, a na obiad było… mamine rozczarowanie. Zaciśnięta buzia, kręcenie główką, plucie jedzeniem i ten wyrzut w oczach, „co Ty mi jeść każesz???”.

Gdy byłam na skraju wyczerpania nerwowego, usłyszałam o BLW. BMW? Nie, nie – ja jeżdżę renault…

Koleżanka podpowiedziała, zaczęłam więc czytać… i oczy coraz szerzej otwierałam. Przecież ja wszystko robiłam nie tak! Zmuszałam dziecko do jedzenia, zamiast dać mu szansę wyboru i samodzielnego sięgania po to, na co ma ochotę! Bobas Lubi Wybór!

Zaczęłam próbować. Na początek jakieś brokuły i kalafior w różyczkach, obu startych na papkę Bąbel w ogóle nie traktował jak jedzenia. A tu nagle capnęłą brokuł i do buzi! JADŁA!

Minęło trochę czasu, a ja codziennie… przeklinam to BLW; gdy czyszczę superhiperkrzesełko, które zakupiliśmy dla Bąbla. Takie składane, z pięciostopniowymi pasami bezpieczeństwa, odpinaną tacką, podpórką na nóżki, zdejmowanym i wodoodpornym obiciem… Przeklinam, że nie kupiłam najprostszego plastikowego krzesełka z Ikei, gdy z tej pięknej tapicerki wydłubuję ziarenka ryżu, gotowanego na parze indyka curry, odklejam rozpaćkane kawałki gruszek, śliwek czy – moje ulubione!- bananów. Przeklinam BLW trzymając Bąbla nad umywalką i próbując doczyścić umorusaną mordkę, wybrać jedzenie z uszu, nosa i zza koszulki, znajdując kawałki w pieluszce i zamiatając podłogę kilkanaście razy dziennie.

Ale i tak wielbię w niebogłosy BLW za to, że moje dziecko w końcu JE.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s