Pstryk, błysk i oklaski

dziecko włącza światło

Zazwyczaj bywam sceptyczny wobec pomysłów mojej małżonki, ale ten jeden raz zgodziłem się bez szemrania. Dziś mamy więcej biegania przy Małej i wyższe rachunki za prąd.

– Misiu, przesuńmy kontakt w pokoju Oli nieco niżej. Jak będzie większa to sama będzie mogła włączać i wyłączać światło – mówiła podczas remontu Sonia. – To wspaniały pomysł- odparłem. Dzięki temu będzie ergonomicznie, bo do pstrykania nie trzeba będzie podnosić ręki.

Tym innowacyjnym pomysłem pochwaliliśmy się znajomym, którzy zaraz po naszej przeprowadzce wpadli w odwiedziny. W roli testerki obniżonego kontaktu wystąpiła dwuipółletnia dziewczynka, która od razu wiedziała o co chodzi. Odniosłem wrażenie, że aż za bardzo wiedziała. – Mamy jakieś dwa lata spokoju, zanim Ola zacznie urządzać w pokoju dyskoteki – powiedziałem po wyjściu gości i poszedłem wymienić przepaloną żarówkę.

Los nie dał nam dwóch lat, a zaledwie 11 miesięcy. Oluchę od samego początku interesowały gniazdka, a gdy zostały zabezpieczone to zainteresowała się tajemniczym pstryczkiem. Po wielu próbach miesiąc temu dopięła swego. Pstryk i zapaliło się światło! Od tamtego czasu poczyniła spore postępy. Nie muszę mówić, że robi to po swojemu. Włącza światło kiedy jest absolutnie zbędne i wyłącza je, by zafundować nam egipskie ciemności. Do niedawna robiła to stojąc na podłodze przy ścianie, ale ostatnio nauczyła się robić pstryk z własnego łóżeczka.

To trochę komplikuje nam życie, zwłaszcza kiedy kładziemy ją spać. Umytą i nakarmioną Olę zostawiamy w łóżeczku i prędzej czy później nasza córka wpada w objęcia Morfeusza. My w tej randce nie przeszkadzamy. Wychodzimy z pokoju, przymykamy drzwi i – co najważniejsze – unikamy kontaktu wzrokowego; niech Mała zasypia w spokoju. Ale jak tu nie interweniować, gdy właśnie zapaliło się światło, a zaraz po tym rozlegają się głośne brawa? Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie przestawić łóżeczko.

Niestety nie rozwiąże to wszystkich naszych pstrykających problemów. W zasięgu krótkich rączek jest też pralka. Ostatnio Ola przeszła samą siebie: stanęła przy automacie, włączyła go i… ustawiła program. – Tu wybierzemy delikatne, wypierzemy w 30 stopniach, zmniejszymy prędkość wirowania i dodamy opcję bez zagnieceń – zdawała się mówić Aleksandra. Do pełni (nie)szczęścia zabrakło tylko wciśnięcia przycisku start.

dziecko uruchamia pralkę

Czy będziemy przestawiać też pralkę? Oczywiście, że nie. Nadal będziemy razem puszczać pranie i odciągać Olę od pralki, gdy akurat jej obecność może wstrzymać ten proces. Mam nadzieję, że takie oswajanie z dobrodziejstwami techniki zaprocentuje w przyszłości. Może jak będzie większa to sama będzie prała i rozwieszała swoje ubrania? Wieszanie tych małych ciuszków jest co prawda rozczulające, ale bardzo czasochłonne.

Reklamy

2 thoughts on “Pstryk, błysk i oklaski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s