Świetna lokata

gra monopoly

Uczciwość podczas grania w planszówki jest wielką cnotą. Wstyd się przyznać, że dopiero od niedawna nad nią pracuję. Kiedyś opowiem o swoich zmaganiach. Dziś jednak o umiejętności, z którą nigdy nie miałam problemów. O oszczędzaniu.

Nie wiem ile miałam wtedy lat. Być może siedem. Wtedy pierwszy raz dostałam tygodniówkę. Rodzice uznali, że jestem już na tyle duża, że mogę zacząć otrzymywać kieszonkowe, z którym będę mogła robić to, co zechcę. Doskonale pamiętam, że ta pierwsza „pensja” to było dziesięć tysięcy złotych, czyli dzisiejsza złotówka. Wystarczało spokojnie na gumę Donald z komiksem w środku i jeszcze można było coś zaoszczędzić. To, co zostało, trzymałam w małej różowej skarbonce z szufladką. Dobrze mi szło oszczędzanie. Tata nawet żartował, że zostanę kiedyś bankierem. Czasem żałuję, że stało się inaczej.

Nawet pięciolatek może dostawać kieszonkowe. Najlepiej niewiele, ale często (raz w tygodniu będzie ok). To powinny być pieniądze, o których może sam decydować. Oczywiście, trzeba wprowadzić pewne zasady, zgodne z naszymi przekonaniami; nie każdy rodzic będzie szczęśliwy widząc swoje dziecko z plastikowym pistoletem w dłoni. O tym jednak, czy dziecko kupi sobie słodycze, czy odłoży na lalkę (nawet taką, która nam się nie podoba) powinno decydować samo. To w końcu jego pieniądze. Najważniejsze, by otrzymywało je REGULARNIE. To pozwoli nauczyć się gospodarowania środkami i planowania wydatków.

Ta umiejętność czekania na nagrodę przydaje się w życiu. Bardzo podoba mi się opisany przez Waltera Mischela w latach 60-tych „test cukierka”. Czterolatki pozostawiane były w pokoju, w którym na stole leżał cukierek. Mogły zjeść go od razu lub poczekać, aż wróci dorosły. Wówczas w nagrodę otrzymywały jeszcze jednego. Tylko co trzecie dziecko potrafiło oprzeć się pokusie przez kwadrans. Te same osoby przebadano kilkanaście lat później. Okazało się, że cierpliwi mieli lepszą zdolność koncentracji i nie załamywali się pod wpływem stresu.

Można stąd wysnuć wniosek, że nie warto kupować dzieciom co tylko wpadnie im w oko. Niech same odkładają pieniądze, a wtedy zakup wymarzonej zabawki sprawi im jeszcze większą frajdę. Ta nauka może zaprocentować w przyszłości, ale powinniśmy skorzystać też znacznie wcześniej. Być może uda się nam uniknąć nie tak przecież rzadkich sklepowych awantur.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s