Jak dobrze mieć sąsiada

lozeczko_na_schodach

Wózki, rowerki czy sanki – wszystko zajmuje sporo miejsca. Właściciele domów muszą zmieścić je we własnych czterech ścianach. Lokatorzy mieszkań są w lepszej sytuacji, bo do dyspozycji mają korytarze i klatki schodowe. I często tę przestrzeń wykorzystują.

Żeby była jasność – problem dotyczy nie tylko rodziców małych dzieci. Tak zwane części wspólne nieruchomości wykorzystują wszyscy. Pół biedy, jeśli korytarze są przestronne i zostawiony przed drzwiami do mieszkania sprzęt nikomu nie zawadza. Gorzej, jeśli miejsca jest tyle, że na klatce ledwo mijają się sąsiedzi. Ale jaka jest alternatywa?

Kiedyś mieszkania wyposażone były w piwnice. Na niewielkiej przestrzeni stosowało się rozwiązania, których zazdrościła nam nawet IKEA. Niestety, grasujący w podziemiach złodzieje wybili nam z głowy przechowywanie w nich dobytku. Dziś najczęściej nawet się ich nie buduje. W nowych blokach można za to wykupić komórkę lokatorską. Pod warunkiem, że ubiegniemy konkurencję, czyli innych lokatorów. Przestrzeni do przechowania ubywa, a gratów mamy coraz więcej. Jesteśmy więc skazani na poszukiwanie dodatkowego miejsca.

W blokach bez wind na parterze znajdziemy prawdziwy parking wózków dziecięcych. Czy można winić rodziców za to, że rezygnują z codziennego wnoszenia i znoszenia wózka? Oczywiście, że nie! Czy można oczekiwać, że te wspaniałe wehikuły zostaną zaparkowane tak, by nie utrudniać innym życia? Zdecydowanie tak! Podobnie rzecz się ma na wyższych kondygnacjach.

Ustawiając sprzęt zastanówmy się, czy bez problemu przejdzie obok niego sąsiad z zakupami, albo przejedzie matka z wózkiem. Postawmy nasz rowerek czy sanki jak najbliższej ściany, starając się jej nie uszkodzić i nie pobrudzić. Jasne, nie możemy przygotować się na każdą ewentualność. Nasze korytarze i klatki schodowe nie są na tyle szerokie, by wprowadzający się lokatorzy bez trudu wnieśli trzyosobową sofę, skutecznie lawirując przy tym między spacerówką a kolarzówką. W takiej sytuacji warto poprosić o wniesienie zawalidrogi do domu. Nawet najbardziej wrażliwy cyklista nie zejdzie na zawał, jeśli na chwilę będzie musiał wystawić swój rower na balkon.

Jeszcze niedawno zżymałem się, gdy widziałem wystawione na korytarzu graty. Dziś mi przeszło. Może dlatego, że sam trzymam czasem wózek na klatce schodowej? Niekiedy nawet nie przy własnym mieszkaniu, a na parterze – przy drzwiach sąsiadów. A może dlatego, że ludzie (przynajmniej moi sąsiedzi) naprawdę się starają, by przechowując swój dobytek na klatce nie utrudniać życia innym?

I tylko jedna myśl nie daje mi spokoju. Co na półpiętrze od prawie miesiąca robi dziecięce łóżeczko z pełnym wyposażeniem? Zastanawiam się, czy przymknąć oko, bo sąsiad pewnie jest w trakcie przeprowadzki, czy może już dzwonić na Niebieską Linię? „Karny jeżyk” na klatce schodowej chyba nie mieści się nawet w standardach Superniani.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s