Mów mi „mamo”

obraczki slubnefot. Szymon Domagała

Nadchodzi taki moment w życiu człowieka, gdy na horyzoncie rysuje się ślub. Pochłonięty przygotowaniami i planowaniem najróżniejszych szczegółów zupełnie nie spodziewa się, że TO spadnie na niego jak grom z jasnego nieba. A spada prawie zawsze. Czasem ledwie chwilę po ślubie, gdy przyszli teściowie uznają, że jesteśmy już rodziną.

Zauważyłam, że dla wielu młodych ludzi zmiana formuły z „pan, pani” na „mamo, tato” to jeden z największych, jeśli nie ten największy problem związany ze ślubem. Mamy sporo znajomych, którzy dwoją się i troją, by uniknąć formy „mamo” i „tato”. Wówczas, by zadać niewinne pytanie o coś do picia pod adresem teściów, kombinują jak koń pod górkę. Rzucają np. „Co mogę zaproponować do picia?”, albo „Może się czegoś napijemy?”. Jednak nie zawsze rozwiązuje to problem. Spokojna głowa, wówczas kolejne pytanie brzmi: „Herbaty? Kawy?”.

Niektórzy otwarcie przyznają, że idealną opcją byłoby dla nich mówienie do teściów „pani Aniu” czy „panie Leszku”. Albo, w ramach pewnego kompromisu, „mamo Piotra” lub „mamo Soni”.

Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że najlepiej mają pary, które doczekały się potomstwa. Wówczas do Teściów można mówić „babciu” czy „dziadku”. I wszyscy są szczęśliwi! W końcu to rola, z której są bardzo dumni!

Można też jeszcze inaczej. Jeden znajomy, zapytany przeze mnie jak zadaje pytania teściom, odpowiedział krótko: „nie zadaję pytań”.

Trochę mnie bawiły te wygibasy językowe. Uważałam, że mnie to nie dotyczy, bo bez problemów przeszłam na „mamę” i „tatę”. Do czasu, gdy moja rodzona Mama była świadkiem rozmowy telefonicznej z Teściową. Z  mojej strony brzmiało to mniej więcej tak: „A, dzień dobry Mamo. Tak, u nas wszystko w porządku. A Rodzice gdzieś wychodzą? To może my Rodziców jutro odwiedzimy”.  Gdy odłożyłam słuchawkę, Mama zapytała, dlaczego pytałam o Dziadków Piotra. Gdy dowiedziała się, że „Rodzice” oznaczali po prostu moich Teściów, nie mogła przestać się śmiać.

Od tego czasu zaczęłam nad sobą pracować. Co za mordęga! Nieraz miałam ułożone z głowie pytanie, które wystarczało z siebie wyrzucić, np. „Mamo, pracujesz jutro czy mogę wpaść do Was po południu z Oleńką?”. Łatwo wymyślić, trudniej wykonać. Gdy tylko słyszałam jej głos w słuchawce mój własny język robił mi psikusa i z przerażeniem słuchałam pytania, które właśnie płynęło z moich ust: „Mamo, czy Mama jutro pracuje, czy mogę wpaść do Rodziców po południu z Oleńką?”.

Ale trening czyni mistrza. Powoli „rodziców” i „czy mama by mogła” jest coraz mniej, a dla mnie każde poprawnie sformułowane pytanie to prawdziwa radość z sukcesu. Za to gdy się nie udaje, radość mają inni – najczęściej Piotr.

Bardzo jestem ciekawa, czy znacie podobne problemy?

Reklamy

One thought on “Mów mi „mamo”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s