Topcia

topcia

Doskonale pamiętam dzień, w którym rodzice przywieźli ją do domu. Ten moment, kiedy otworzyłyśmy ze starszą siostrą drzwi, a oni postawili na ziemi małą puszystą kuleczkę, ledwo stąpającą na własnych łapach. Jedno ucho na dół, drugie do góry. Ktoś zdążył ją skrzywdzić obcinając jej ogon.

Dla nas była jednak i tak najpiękniejszym psem na świecie. I jedynym, jakiego kiedykolwiek miałyśmy.

Nigdy nie była dobrze wychowana. Tak strasznie ją wszyscy kochaliśmy, że nikt nie miał serca nie wpuścić jej do łóżka, gdy piszczała wpatrując się w nas tymi ciemnymi wielkimi oczami. Co jakiś czas ktoś z nas zaglądał do poradników na temat wychowania psów i nawet próbował wprowadzać jakieś zasady w jej życie, ale zawsze znalazł się ktoś, kto je złamał. A to Babcia podsunęła do wylizania kubeczek po jogurcie, a to ktoś dał kolejnego psiego cukierka „za nic”.

Całe swoje psie życie wyglądała jak szczeniak, choć w ostatnich latach coraz wolniej chodzący, ślepnący, niemal bezzębny i posiwiały. Za to o bardzo dobrym sercu.

Nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Ją samą kilka razy ktoś niechcący nadepnął, gdy plątała się pod nogami. Zawsze wtedy zachowywała się, jakby sama przepraszała, liżąc sprawcę po rękach.

Najszczęśliwsza była w domu Babci z ogrodem i na działce, gdzie całymi godzinami wygrzewała się w słońcu, goniła ptaki i z lubością ogryzała śliwki, które spadły z drzewa.

Kończyłaby w tym roku 15 lat, ja kończę 30, była więc dokładnie połowę mojego życia z nami. Poznała pewnie wszystkich moich chłopaków, leżała obok, gdy uczyłam się do matury, a potem do egzaminów na studiach. Towarzyszyła nam wszystkim w rodzinnych radościach i tych najtrudniejszych chwilach. Była, kiedy rodził się mój siostrzeniec i nasza Oleńka. Mimo swojej starości była dla nich największą radością, powodem do śmiechu, motywacją do raczkowania i stawiania pierwszych kroków.

topcia

Tak nagle dzisiaj odeszła.

Tylko ten, kto miał psa i musiał go pożegnać zrozumie, że w takim dniu jak dzisiaj człowiek czuje się, jakby stracił przyjaciela. I nie chce słyszeć o żadnym „nowym” psie, ani o tym, że przecież to „tylko pies”.

Dobrze, że nie cierpiała długo.

Wspaniale, że była z nami tyle lat.

Dla nas to był członek rodziny.

Reklamy

5 thoughts on “Topcia

  1. Nie znam Cie ale Waszego bloga czytać uwielbiam, fatalna wiadomość 😦 Rozumiem co czujesz bo w ostatnią Wigilię odszedł mój Toffi, miał 16 i pół roku. Umarł członek rodziny i najlepszy Przyjaciel. Ona zawsze będzie w Twoim sercu. Trzymaj się!!!

    Lubię to

  2. o nieeeee!!! nie Toooooopcia!! Bedziemy tesknic bardzo! Trzymajcie sie dzielnie i myslami jestesmy z wami – wszystkie bardzo kochajace Topcie 3eM

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s