Karny tapczan – najlepsza metoda wychowawcza

zawartosc kieszeni dziecka

Był czerwony. Doskonale pamiętam to szorstkie obicie. Stał w pokoju, który była pracownią Taty. Oczywiście uwielbiałyśmy z siostrami po nim skakać, bo wprost idealnie się do tego nadawał. Mimo to nienawidziłam go. Wszystko przez to, że był to nasz „karny jeżyk”.

Znacie tę metodę z telewizji, choć moi rodzice stosowali ją długo przed Super Nianią: kiedy coś przeskrobałam wysyłali mnie na tapczan. Miałam na nim leżeć i przemyśleć swoje zachowanie. A potem wrócić i przeprosić.

Kiedy na nim lądowałam byłam nawet zadowolona. „A co tam, odpocznę sobie, pomyślę o tym i owym”.

Już po chwili zaczynałam się nudzić. I szperać po kieszeniach. Zawsze jednak ich zawartość mnie rozczarowywała. Zazwyczaj znajdowałam papierek po cukierku. Ani śladu czegokolwiek do zabawy w pozycji leżącej.

Knułam więc, co na przyszłość muszę mieć zawsze przy sobie, na wypadek nieprzewidywalnej tapczanowej kary.

Po pierwsze, ulubioną pomarańczową landrynkę BRANDO. „Nie mogę tu przecież umrzeć z głodu!” Po drugie, ołówek i kartkę. „W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie mnie poetyckie natchnienie”. Wreszcie gumowy króliczek, który świeci w ciemności. „Zawsze to jakieś dodatkowe światło…”

Jak widać mój plan był perfekcyjny, ale… nigdy nie udało mi się go zrealizować.

A skoro nie miałam nic ciekawego w kieszeniach, pozostawała głowa. Leżałam więc posłusznie, jednak święcie przekonana, że to JA miałam rację, a rodzice są NIESPRAWIEDLIWI.

Wskazówki zegara leniwie przesuwały się po tarczy… Samotność zaczynała mi doskwierać… Nikt ze mną nie rozmawiał. „Już mnie nie kochają” – żaliłam się nad sobą.

Zaczynałam kalkulować. „Przeprosić? Nigdy! Przecież nie mam za co”.

„A może mam…?”

„W sumie…”

Po upływie wyznaczonego czasu „tapczanowania” miałam szansę powiedzieć to magiczne słowo. Gdy dotrwałam do tej chwili, naprawdę żałowałam już wszystkiego i przepraszałam. I było mi wybaczane. Ten tapczan zawsze działał cuda.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s