Przedmioty, które kochamy zbyt mocno

kryształowa kula

Miałam wrażenie, że widzę to w zwolnionym filmie. Jak leci w kierunku podłogi. Wiedziałam, że nie zdążę tego powstrzymać.

Huk tłuczonego kryształu rozdarł ciszę, która zapadła gdy wciągnęłam powietrze śledząc jej lot. Piękna, ozdobna kula, która służyła jeszcze Dziadkowi jako przycisk do papieru na jego lekarskim biurku, rozbiła się w drobny mak.

Było mi strasznie przykro, bo to przez moją nieuwagę. Bawiłam się tą kulą, bo była piękna i przypominała mi nieżyjącego od kilku lat Dziadka.

Gdy wpatrywałam się w rozbity kryształ do pokoju weszła zaniepokojona Babcia.

– Babciu, ja nie chciałam… Przepraszam! – prawie się rozpłakałam.

– E! To tylko przedmiot. Uważaj, by nie nadepnąć na odłamki, a ja pójdę do zmiotkę i szufelkę.

Tamtego dnia Babcia dała mi jedną z najważniejszych lekcji w życiu.

Jako mała dziewczynka bardzo przywiązywałam się do przedmiotów. Nieraz leżąc w łóżku już po dobranocce nie mogłam zasnąć, bo myślałam o tym co zrobię, jeśli w moim domu wybuchnie pożar. Które z moich rzeczy są najcenniejsze? Co ratować w pierwszej kolejności? Tych drogich mi przedmiotów było jednak tak wiele, że szybko odmawiałam paciorek, modląc się by pożar nigdy nie dotknął mojej rodziny.

Ale pewne rzeczy ginęły bez pożaru. Najdotkliwiej odczułam stratę Gewcia – przekochanej pluszowej małpki z długimi rączkami. Należała do mojej młodszej Siostry i kiedyś na spacerze w ramach zabawy wsadziłam go jej do kaptura. Nie wiem czy wypadł, czy ktoś go z niego wyjął. Faktem jest, że wtedy widziałyśmy go ostatni raz. Miałam wielkie wyrzuty sumienia z tego powodu. Potem wymyśliłam zabawę w telefon do Gewcia i udawałam połączenia z małpką, która szczęśliwie dotarła do – uwaga – Afryki Wyspy Małp i tam założyła rodzinę. Siostra telefonowała do niego wieczorami, gdy leżałyśmy na naszych piętrowych łóżkach (u niego zaczynał się wówczas nowy dzień i małpki śpiewały „Halo – poranek jest, poranek jest!”). Jak twierdzi, przez długi czas wierzyła, że naprawdę z nim rozmawia.

Miałam kiedyś pierścionek, który kupiłam sobie za tygodniówkę na jakimś kramiku. Doskonale go pamiętam, był „złoty” z dużym granatowym oczkiem. Kicz straszny, ale dla mnie to był prawdziwy skarb. I ten skarb nagle po prostu rozpłynął się w powietrzu. Któregoś dnia książka spadła mi pod łóżko i gdy wczołgałam się, by po nią sięgnąć, coś zazłociło się wśród kurzu. Z bijącym sercem wyciągnęłam… złotko po cukierku zwinięte w kulkę. Pierścionka nigdy nie znalazłam.

Czasem jednak z kurzu za odsuniętym podczas porządków meblem znajdywało się jakieś skarby. Spinki, klocki Lego, małe laleczki, kauczuki. Innym razem zdarzały się takie cuda, że nagle przedmiot, który miałyśmy się rozdwajał! Pamiętacie takie gołe bobaski, które się zbierało w latach 90-tych? Jak na złość nie mogę w internecie znaleźć zdjęcia, by je Wam przypomnieć. W każdym razie były różne bobaski, jeden siedział na nocniku, drugi trzymał kąpielową kaczuszkę, inny machał łapką. No i właśnie ten machający łapką nam się nagle rozdwoił. Kilka było takich cudownych rozmnożeń i do dziś nie wiem, komu tak naprawdę podprowadziłyśmy te dodatkowe zabawki 😉

Wracając do meritum – bardzo nie lubiłam, gdy coś ginęło. A tu nagle moja Babcia widząc stłuczoną PIĘKNĄ KRYSZTAŁOWĄ KULĘ mówi, że to tylko przedmiot.

Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i tamtego dnia postanowiłam sobie, że też będę taką Babcią. Która nie będzie krzyczała na wnuki, gdy coś zepsują. Która, nawet jeśli ją serce zaboli, nie pokaże tego po sobie.

Wczoraj usłyszałam huk. Weszłam do pokoju, a Piotr natychmiast zaczął przepraszać.

-Nie chciałem! Ten świecznik spadł mi niechcący!

– E tam! To tylko przedmiot – odparłam. I szkoda, że nie widzieliście jego miny!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s