Wśród nocnej ciszy głosik się rozchodzi…

dziecko zrzuca wszystko

Dopracowała je do perfekcji. Jej ulubione słowo towarzyszy nam od samego rana do wieczora. Gdy tylko je słyszymy, wiemy, że coś się dzieje…

A dzieje się, jak tylko wstanie. Gdy po porannym przewijaniu Ola ląduje na swoim dywanie, pierwsze co robi to podchodzi do regału i z najniższej półki ściąga książeczki. – Bam! – oznajmia, gdy kolejne lądują na ziemi.

Przy posiłkach zawsze przychodzi taki moment, gdy Bąbel już się naje i nie żal mu jedzenia. Czasem nie żal mu już na początku, gdy podam na przykład ziemniaki albo brukselkę. – Bam! – jedzenie ląduje na podłodze. – Bam! – leci za nim kubeczek z wodą. Znoszę to cierpliwie i w kółko podnoszę z podłogi kolejne przedmioty. Podobno na tym etapie rozwoju to normalne, bo dzieci właśnie w ten sposób poznają działanie grawitacji.

dziecko zrzuca jedzenie

Po jedzeniu przychodzi czas na zabawę. Ostatnio hitem są plastikowe piłeczki. Ola jedną po drugiej wrzuca na kanapę, wspina się na górę, siada wygodnie i zaczyna zrzucać je na ziemię.  – Bam! – towarzyszy lądowaniu każdej z nich na podłodze.

Niezdarna mama (to ja) szykuje obiad tym razem dla siebie, a na podłogę spada widelec… Jeszcze zanim zdążę się po niego schylić czujne ucho wszystko wychwyci, a giętki język wyrazi – Bam! – komentuje Ola.

W tym czasie perfekcyjny pan domu (to Piotr) wiesza pranie. Nie dziwcie się: uwielbia to robić i twierdzi, że ma lepszy system rozwieszania ubrań ode mnie. Nie jest to jednak technika doskonała. Gdy na ziemi wyląduje mokra skarpetka to zawsze możemy liczyć na Olę. Podnosi zgubę i z rozbrajającym uśmiechem mówi: – Bam!

W ostatnich dniach „bam” jest z nami jeszcze częściej, bo Ola stawia pierwsze kroki i co rusz ląduje na pupie. A to daje kolejne preteksty do używania ulubionego słowa.

Co gorsza, chodzący Bąbel wszedł w fazę szkodnika tudzież destrukcji. Gdy znika na chwilę w swoim pokoju i słyszę powtarzające się „bam”, mogę mieć pewność, że misternie ułożone na półkach pod przewijakiem pieluchy i kocyki będę zaraz układać od nowa.

Piotrowi burzy wieże z klocków i to w najbardziej spektakularnych momentach, np. gdy zaczynają już sięgać lampy.

Wczoraj udało się destrukcyjne „bam” zamienić w coś konstruktywnego. Po zburzeniu wieży Ola zaczęła wrzucać do pojemnika klocek po klocku, przy każdym oznajmiając wszystkim zebranym: – Bam!

Wieczorem najedzona i wykąpana ląduje z ukochanym smoczkiem i grającą pozytywką w łóżeczku. My wychodzimy z pokoju zostawiając Bąbla, by w spokoju zasnął. Czasem się nie udaje, a wówczas do naszych uszu dobiega dźwięk upadającego na ziemię smoczka, a zaraz po nim rozlega się rozbrajające…  sami wiecie już co.

Ale noc to generalnie czas błogiej ciszy. I właśnie wczoraj leżę sobie w tej nocnej ciszy i usiłuję zasnąć. Bąbel śpi u siebie spokojnie. Kołdra po stronie Piotra też miarowo unosi się i opada. Nawet z dworu nie dobiega żaden dźwięk, nawet stukot obcasów sąsiadki ani silnik parkującego auta. Jest tak cicho, że słyszę nawet sekundnik na budziku.

I nagle rozlega się zupełnie trzeźwy głosik.

– BAM! – odzywa się przez sen Ola i dom znów pogrąża się w ciszy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s