Luksusowe dziecko

lozeczko malego dziecka 01

– Ale macie szczęście, że Ola tak ładnie Wam zasypia – słyszymy to co jakiś czas. Rzeczywiście, położenie jej do łóżka to żaden problem. Ba, to wręcz przyjemność. Z pewnością nasz Bąbel ma po nas jakieś „spokojne geny”. Ale to nie jest pełna odpowiedź. To też kwestia pewnych żelaznych zasad, których od początku się trzymamy.

Nie było osoby, której nie zdziwiłby widok Piotra, który wychodzi z Oli pokoju niemal natychmiast po odłożeniu jej do łóżeczka. –Już śpi??? – słyszymy. Zazwyczaj jeszcze przez kilka minut nie śpi: znajduje sobie pozycję, gada do siebie albo pośpiewuje. Jednak gdy po 10 minutach idziemy ją przykryć, zazwyczaj śpi już słodko w trudnym do przewidzenia miejscu łóżeczka.

Są kwestie, w których brakuje w naszym domu twardych zasad. Na przykład pora śniadania zależy od kilku czynników: o której Ola wstanie, czy w nocy piła mleko i czy pokazuje, że chce już jeść. Bywa więc, że je już o szóstej, ale zdarzało się też i przed dziewiątą. Ruchoma jest godzina obiadu, spaceru i  dziennych drzemek, tym bardziej, że nasz Bąbel przestawia się właśnie na jedną dziennie (podziwiam jednak te mamy, u których wszystkie te punkty dnia mają stałą godzinę).

Pora spania to jednak u nas rzecz święta. Pomijając pierwszy miesiąc życia Oli, kiedy kąpaliśmy ją około 22 i byliśmy przy tym bardzo przejęci i spięci, rytuał wieczorny wygląda codziennie bardzo podobnie.

Rozpoczyna się około godziny 19:00. Wietrzymy w Oli pokoju, a ona wypija wówczas butlę mleka. Potem Piotr zabiera Bąbla na kąpiel, podczas której myje jej ząbki. Ja zaś przygotowuję piżamkę, pieluchę, szczotkę do włosów i kremy naszego alergika, po czym odbieram czyste dziecko i niosę w ręczniku do „obróbki”. Tata przychodzi zabawiać, żeby Ola nie uciekła przed założeniem pieluchy.

Gdy dziecko jest już wysmarowane i ubrane w piżamkę, na dobranoc  robi mamie „papa” i posyła buziaka, a  Piotr zabiera je do łóżeczka. Kładzie, zostawiając obok smoczek, puszcza pozytywkę lub płytę z muzyką, całuje na dobranoc i wychodzi. Dziecko – jak już wspomniałam – po chwili zasypia.

Jak widzicie, wzięliśmy sobie do serca książkowe rady ekspertów, że dziecko potrzebuje RYTMU i RYTUAŁU. Oczywiście nasz rytuał trochę ewoluował. W miarę upływu czasu dochodziły do niego nowe elementy i ulepszenia, ale szkielet jest niezmienny. Mam wrażenie, że kilka zasad, które ten szkielet utrzymują, ma niebagatelny wpływ na to, że nam się to wszystko tak łatwo udaje.

 Zasada 1.

Generalnie Ola śpi we własnym łóżeczku. Najtrudniej było na początku, gdy budziła się trzy razy w nocy na karmienie. Zazwyczaj po pierwszym i drugim dzielnie odkładałam ją do łóżeczka, ale po trzecim zostawała ze mną do rana, dzięki czemu trochę odsypiałam. Przyznaję, czasem zostawała przy mnie już po pierwszym karmieniu. Myślę, że mamy, które tak robią nie powinny mieć wyrzutów sumienia. Tak jest po prostu wygodniej.

Niemniej wszystkie drzemki w ciągu dnia Ola odbywała u siebie, a od kiedy skończyła pół roku w zasadzie woli spać w nocy sama. Z nami w łóżku zaczyna rozrabiać, wstawać, ściąga budzik i wszystko co jej się spodoba z półki na zagłówku. Śpi więc u siebie i co równie ważne – poza wakacjami zawsze w tym samym miejscu. Minusem tej sytuacji jest to, że nieco trudniej wychodzi nam usypianie jej poza domem, gdy pora drzemki wypadnie na przykład podczas pobytu u jednej z Babć, ale na to też mamy sposoby. No dobra, Piotr ma 😉

Zasada 2.

Nasze dziecko lubi swoje łóżeczko. Nie ma w nim góry zabawek, niepotrzebnych „rozpraszaczy”. Jest jedna mocowana na łóżeczku sówka (pierwsza pluszowa przyjaciółka) i pozytywka (patrz punkt 3.).

Poza tym nigdy nie wkładamy Oli do łóżeczka w złości ani za karę, nie trzymamy jej w nim godzinami. Jeżeli w ciągu dnia wsadzona do niego rozrabia i widać, że nie jest jeszcze zmęczona, wyjmujemy ją i bawi się dalej aż nie zobaczymy oznak zmęczenia. Dzięki temu nie traktuje łóżeczka jak więzienia ani karnego jeżyka.

Zasada 3.

Gdy Ola miała 2 miesiące kupiliśmy jej pozytywkę z karuzelą, podpatrzoną u mojej przyjaciółki. Z czasem, karuzela z oczywistych względów została odczepiona i schowana.

Jednak pozytywka jest naprawdę strzałem w dziesiątkę. Gra cztery różne, spokojne melodie, daje delikatne światło i… można nią sterować pilotem. Najważniejsze jest to, że Ola od wielu miesięcy zasypia przy jej dźwiękach. Czasem zamiast pozytywki puszczamy jej płytę z kołysankami, którą też dobrze zna.

Dzień po dniu, tydzień po tygodniu – Ola chodzi spać według tego schematu. Jasne, bywają dni, kiedy zbyt późno wypada drzemka i kładziemy ją też później. Bywają takie, kiedy kładzie ją jedno z nas i takie, kiedy  to nie my ją kładziemy, a któraś z naszych Mam (ale zawsze w naszym domu i też według schematu).

Bywa, że Ola budzi nam się w nocy z płaczem. Bywa, że postanawia wstać o 5:00 (tak było przez ostatnie dwa dni…). To dowód, że nie wszystko wychodzi nam idealnie. Niemniej zasadą jest, że Bąbel zasypia sam, szybko i szczęśliwie.

Ceną, jaką płacimy za naszą konsekwencję jest to, że przegapimy czasem coś ciekawego w telewizji. Nie możemy też siedzieć z Małą u gości do późna, bo wracamy zawsze na porę kąpieli. Ale przecież w telewizji i tak nie ma zbyt wiele ciekawych rzeczy, a znajomych zaprosić można do siebie, albo umówić się na wcześniejszą godzinę.

Dlatego uważam, że to niska cena za spokojne wieczory, kiedy Ola zasypia w swoim łóżeczku, a my możemy ODPOCZĄĆ…

Reklamy

One thought on “Luksusowe dziecko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s