3 wkurzające odpowiedzi na 3 zupełnie zwyczajne pytania

o co kaman

Kto pyta, błądzi krócej – mówiła moja nauczycielka chemii. A że nie lubimy być jak dzieci we mgle to wszyscy pytamy. Tyle tylko, że niektóre odpowiedzi zamiast doprowadzać nas do celu, wyprowadzają nas na manowce. I przy okazji doprowadzają do szału. Ile razy usłyszeliście takie odpowiedzi, pewnie nie jesteście nawet w stanie zliczyć.

Podobno nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi. Ale niektóre wydają się być jeszcze głupsze od innych.

 

Wchodzimy do pokoju. Na kanapie leży sobie człowiek. Widzimy, że nie zajmuje się niczym konkretnym. Można jednak dostrzec intelektualny wysiłek, no dobrze – bardziej klimat sprzyjający dumaniu.

– O czym myślisz?

– O niczym.

Ale jak to o niczym? To tak się w ogóle da? No nie, przecież coś tam w jego głowie musi siedzieć. Tylko dlaczego o tym nie mówi? Najbardziej prawdopodobne jest to, że po prostu uważa, że jego przemyślenia to tylko jakieś pierdoły czy błahostki, którymi nie warto zawracać nam głowy.

Co nam pozostaje? Możemy próbować ciągnąć za język, ale można też odpuścić, bo ewentualna odpowiedź może być dla nas rozczarowująca. W lepszej sytuacji są tutaj mężczyźni, bo panie jakoś bardziej skłonne są uwierzyć, że w głowie faceta nic się nie dzieje.

 

Zupełnie inaczej sprawa się ma, gdy łapiemy człowieka na gorącym uczynku. Wchodzimy, a on (lub ona) wpatruje się w ekran komputera klikając przy tym myszką, majsterkuje przy jakimś sprzęcie czy przegląda szpargały. Nie wiemy co dokładnie porabia, więc pytamy:

– Co robisz?

– Nic.

Możemy być łatwowierni, ale takiej odpowiedzi chyba nie przyjmiemy. Oczywiście możemy założyć, że to znów jakaś nic nie znacząca czynność (gra komputerowa, szukanie paragonu potrzebnego do złożenia reklamacji czy konstruowanie własnego zderzacza hadronów) i odpuścić. Bardziej prawdopodobne, że będziemy się jednak domagać wyjaśnień, zadając kolejne pytania. Bo przecież widać, że COŚ się jednak robi.

 

Jednak prawdziwą perełeczkę zostawiłem na koniec. Wyobraźmy sobie Przypomnijmy sobie sytuacje, kiedy potrzebowaliśmy pomocy. Bo nie wiedzieliśmy jak obrobić zdjęcie, wymienić żarówkę w aucie, ugotować zupę itp. itd. Na szczęście tuż obok był ktoś, kto takie cudowne umiejętności posiadł. Przychodzimy więc do niego po radę i grzecznie pytamy:

– Jak to się robi?

– Normalnie.

Gdyby to było „normalnie” to wiedzielibyśmy jak, prawda? Skoro pytamy to znaczy, że nie wiemy.

To nic, że po haśle „normalnie” zazwyczaj następuje rozwinięcie i indagowany sam z siebie wszystko nam wyjaśnia. „Normalny” początek odpowiedzi jak nic podnosi mi ciśnienie.

 

Przypominacie sobie ile razy słyszeliście takie odpowiedzi? Z pewnością było ich całe multum. A ile razy sami tak odpowiadaliście? Nawet nie zdajecie sobie sprawy 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s