Czego powinniśmy się uczyć od dzieci?

drewniane klocki edukacyjne

To niesamowite, ile musi się nauczyć mały człowiek. Od przewracania się na boki, przez pełzanie i raczkowanie do chodzenia. Mowy. Gryzienia, smaków, regularnych posiłków. Siadania na nocnik, a potem na toaletę. Ciągów przyczynowo-skutkowych, tego że rzucony przedmiot spada na ziemię. Tego, że jedne rzeczy są zimne, a inne gorące; mokre i suche; miękkie i twarde. Że pewnych rzeczy nie wolno. Że inne trzeba.

Można by tak wymieniać w nieskończoność. Całe szczęście, że na tej niełatwej drodze jakieś naturalne instynkty pchają dziecko nieustannie do przodu i podpowiadają, co robić.

Są jednak takie rzeczy, których to MY DOROŚLI możemy się od dzieci uczyć.1. Jak to jest, że gdy dziecko budzi się po całej nocy, wesoło gaworzy albo wręcz śpiewa zanim przyjdzie dorosły i wyciągnie je z łóżeczka? Jak to jest, że kiedy do niego przychodzimy, wita nas zawsze uśmiechem? W DOBRYM HUMORZE ZACZYNA KAŻDY DZIEŃ. Nie marudzi, że ciężka noc, nie ochrzania, że czeka już na nas pięć minut. Po prostu cieszy się, że zaczyna nowy dzień z bliskimi sobie osobami.

2. Nie mogę oderwać wzroku od Oli, kiedy je coś, co jej smakuje. Ostatnio nasz alergik doskonale toleruje nowe jedzenie (dziękujemy pani doktor alergolog za działający cuda syrop!) i częściej dostaje coś nowego. Ten wzrok, ten błogi uśmiech, kiedy pierwszy raz jadła pomarańczę! Jak ona umie CIESZYĆ SIĘ JEDZENIEM! Zapominamy, że jeszcze niedawno takie pomarańcze (i nie tylko one!) to był luksus nad luksusy. Dziś mamy je na wyciągnięcie ręki, ale jedząc wciąż w pośpiechu nie zauważamy, jakie są pyszne.

3. Kiedy dziecko uczy się chodzić, co chwilę upada. Widzieliście takie, które by wówczas zrezygnowało z nauki chodzenia? Wręcz przeciwnie! Każde, bez wyjątku, WYTRWALE wstaje i próbuje dalej. Każdego dnia idzie mu lepiej, a zdobywana w ten sposób wolność i samodzielność to dla malucha wystarczająca nagroda, za podjęty trud. A my? Zawsze potrzebujemy dodatkowej motywacji. Wysiłek dla wysiłku? Coraz rzadsze zjawisko w naszych czasach…

4. Zachwyca mnie SKUPIENIE z jakim Ola poznaje świat. Jak przygląda się stronom w książce, bada fakturę obicia kanapy czy konsystencję purre z ziemniaków (tu mój zachwyt czasem przysłania myślenie, jak to posprzątać…). Ta koncentracja, z jaką sprawdza, czy klocek pasuje do otworu w drewnianym pudełku. Nic dziwnego, że dziecko tak szybko przyswaja tyle nowych informacji o świecie, skoro nigdzie się nie spieszy i każdemu nowemu doświadczeniu poświęca całą swoją uwagę.

5. Codziennie tata wychodzi do pracy, znika na cały dzień z pola widzenia. I mimo całej miłości, uwielbienia wręcz, które Ola do niego żywi, gdy wraca, zawsze wita go wielkim uśmiechem. Nigdy nie wyzywa, dlaczego nie było go tyle godzin 😉 Nigdy NIE ŻYWI ŻALU. Robienie wyrzutów to zdecydowanie cecha (paskudna cecha!), którą nabywamy z wiekiem.

6. Gdziekolwiek spotykamy inne dzieci, Ola wita je szerokim uśmiechem. Wyciąga rączki, a jeśli trzyma zabawkę, próbuje ją nawet podać. Dzieli się jedzeniem. Można odnieść wrażenie, że ma bardzo POZYTYWNE NASTAWIENIE DO LUDZI.  Szkoda, że dorośli nie mają dla siebie tyle serdeczności.

7. To czego jednak najbardziej chciałabym się nauczyć od własnego dziecka to RADOŚĆ ŻYCIA, umiejętność cieszenia się najprostszymi sprawami. Gdy słyszy muzykę, po prostu tańczy. Gdy ktoś się do niej uśmiecha – odpowiada uśmiechem. Gdy bierze kąpiel, śmieją jej się nawet oczy.

Dlatego uważam, że nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że posiadając dzieci uczymy się być LEPSZYMI LUDŹMI, lepszymi wersjami samych siebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s