To drugie

drugie dziecko

Listopad 1987

Coś było nie tak. Obudziłam się i od razu wiedziałam. W głowie miałam tylko jedno pytanie: gdzie jest mama? Wyszłam boso w piżamce na korytarz i spojrzałam w kierunku drzwi.

– Sonieczek, a gdzie masz papcie? Zakładaj i choć do kuchni, chcesz powałkować? No to załóż fartuszek i siadaj przy stole – babcia wyciągnęła mnie z korytarza i zajęła przygotowywaniem ciasta na pierogi.

Miałam trzy lata, ale już wtedy WIEDZIAŁAM, że to próba odwrócenia mojej uwagi od tego, że ten poranek jest inny. W domu nie ma mamusi. Pewnie zdarzyło się to pierwszy raz, skoro to moje pierwsze, najwcześniejsze wspomnienie.

Drugie wspomnienie to chwila, która miała miejsce zaledwie kilka dni później. Na tym samym korytarzu, u szczytu schodów stoję jak wryta. Mama w końcu wraca do domu i wchodzi po nich, ale mnie coś powstrzymuje przed rzuceniem się jej na szyję. Ma zajęte ręce, niesie jakieś zawiniątko. A więc to jest ta moja młodsza siostra.

***

Marzec 2014

Zaczynam panikować. Brnę przez kolejne strony poradników dla mam, szukając dobrych rad jak ogarnąć dwójkę małych dzieci. Zamiast znajdować w nich uspokojenie, czuję, że jednak o wielu sprawach nie myślałam do tej pory. Dociera do mnie raz po raz, że będzie NAPRAWDĘ CIĘŻKO. Koło mnie fika to pierwsze. W brzuchu fika to drugie.

Całe życie miałam wrażenie, że panuję nad tym, co mnie spotyka. Robię plany, potem je realizuję.

Zawsze uważałam, że idealna różnica wieku między rodzeństwem, to trzy lata, tak jak między mną a siostrami. Zakładałam, że u nas będzie podobnie.

Ale już wiem, że będzie inaczej. Oleńka będzie miała półtora roku, gdy urodzi jej się siostra i po raz pierwszy w życiu chwilami tracę to poczucie, że to ja stoję u sterów.

Żeby była jasność. Strasznie się cieszę na to drugie. Zawsze mówiliśmy z Piotrem, że „nie zrobimy tego Oli, by była jedynaczką”. Oboje mamy rodzeństwo, po prostu wiemy, że to świetna sprawa. Rodzina to podstawa, a skoro tacy jesteśmy szczęśliwi, jest to naturalna kolej rzeczy.

Rzecz w tym, że mam świadomość, że za chwilę rozpocznie się w naszym życiu prawdziwa rewolucja. I lekko… panikuje.

Dlatego szukam klucza, który pozwoli mi poukładać sobie to wszystko.

I nagle dziś poczułam, że chyba wiem, gdzie zacząć, co w tym wszystkim jest najważniejsze i czego najbardziej dotyczą moje obawy.

Owszem, spraw do przemyślenie jest mnóstwo. Jak będziemy wychodzić na spacer? Czy kupić podwójny wózek? Jak zorganizujemy czas kąpieli? Czy nie będą się nawzajem budzić? Co zrobię, jeśli będę karmić drugie, a pierwsze pobiegnie do innego pokoju i usłyszę przeraźliwy płacz?

Dotarło do mnie jednak, że największym zadaniem z którym muszę się zmierzyć, od którego zależy to, jak  wszystko się poukłada jest… przygotowanie Oli na rodzeństwo.

Skoro ja tak doskonale pamiętam ogromne przeżycie, jakim było pojawienie się na świecie mojej młodszej siostry, oznacza to, że dla dziecka to naprawdę jest ogromny stres. Zrozumiałam, że panika ogarniała mnie w tych momentach czytania poradników, gdy poruszały kwestie np. nienawiści, którą starsze dziecko może czuć względem młodszego albo zazdrości o mamę, która nie poświęca im teraz wystarczająco dużo uwagi.

Kluczem do zapanowania nad moimi lękami jest przyjęcie perspektywy małego dziecka, w którego domu niedługo pojawi się rodzeństwo.

CO MÓWIĄ PORADNIKI?

Na pojawienie się nowego członka rodziny pierwsze dziecko należy przygotowywać wcześniej. W zależności od jego wieku można mu pokazywać inne niemowlaki (w książeczkach, na spacerach), opowiadać, że niedługo taki będzie w naszym domu, nawet wyjaśniać, że mama na kilka dni będzie musiała pojechać do szpitala urodzić tego dzidziusia. Ważne jednak by nie robić tego zbyt wcześnie. Musimy mieć świadomość, że dla małego dziecka dziewięć miesięcy to może być np. połowa albo jedna trzecia jego życia. W takim przypadku wystarczy rozpocząć rozmowy na krótko przed porodem. Nie mówmy przy tym, że będzie miało „nowego kolegę do zabawy”, bo dziecko mocno się rozczaruje widząc nieustannie płaczącego lub śpiącego noworodka.

Warto też zacząć wcześniej pracować nad tym, by nasze dziecko oduczać zazdrości. Spotykając się z innymi rodzicami nie bójmy się brać ich dzieci na ręce, okazywać im pozytywnych uczuć. To drobne sygnały, które wysyłamy naszemu dziecku, że nic się nie stanie, jeśli mama przytuli kogo innego.

Warto też oswoić je z perspektywą rozłąki z mamą, organizując w ostatnim czasie przed porodem np. nocowanie u Babci.

Przed porodem można kupić prezent dla starszego dziecka od tego młodszego, który wręczymy podczas ich pierwszego spotkania. Niezależnie od płci starszaka, dobrym pomysłem jest lalka-niemowlę, którą będzie mógł karmić, przewijać i pielęgnować, ucząc się w ten sposób opieki.

W końcu nadchodzi ten dzień, rodzi się drugie dziecko i pojawia się pytanie, czy starsze powinno odwiedzić mamę i maluszka w szpitalu? Poradniki rozmijają się w radach. Jedne twierdzą, że najgorsze co może być, to rozłąka z mamą, warto więc niezależnie od przebiegu wizyty spróbować ją odbyć. W tej chwili docierają chyba do mnie głębiej rady tych drugich, by dobrze to rozważyć, bo starsze dziecko może zdenerwować się atmosferą szpitala i faktem, że mama jeszcze w nim zostaje. W końcu nasza Oleńka będzie jeszcze naprawdę mała. Ale jeśli pobyt w szpitalu miałby się przedłużyć z jakiekolwiek powodu, chyba obie uschniemy z tęsknoty…

Gdy w końcu wracamy do domu, dobrze, by w momencie przekroczenia progu noworodka trzymał ojciec, a mama miała wolne ręce, by przytulić dziecko, które na nią czekało.

I teraz zaczyna się zupełnie nowa rzeczywistość. Jak sobie w niej poradzić? Nie mamy już możliwości poświecenia swojej uwagi noworodkowi w stu procentach, jak przy pierwszym dziecku. Wiele spraw trzeba zorganizować zupełnie na nowo.

Warto przewijać noworodka na podłodze, co pozwoli nam w nagłej sytuacji zostawić go na moment i pobiec do starszego, gdyby coś się działo, bez ryzyka upadku z przewijaka. Czas karmienia obok drzemek najmłodszego członka rodziny będzie teraz cennym czasem, który powinnyśmy wykorzystać na zajęcie się starszym dzieckiem. Czas karmienia? Tak, bo gdy będziemy karmić siedząc np. na dywanie to możemy wówczas starszemu poczytać książeczkę, poukładać z nim puzzle albo zająć inną spokojną zabawą. By pierwsze dziecko było w tym czasie grzeczne, można np. stworzyć worek czy koszyczek z zabawkami wyciągany specjalnie na czas karmienia.

Od początku o młodszym dziecku mówić po imieniu zamiast „dzidziuś”, by uczyć starsze, że to człowiek, a nie zabawka. Uważać też na to, co mówimy, tak by nie wzbudzać niepotrzebnie zazdrości. Zachwycając się maluchem przy starszym wspominać, że on też kiedyś był taki mały, że są do siebie podobni. Nie stawiać młodszego w centrum życia rodzinnego mówiąc np. „teraz bądź cicho, bo mały śpi”, albo „nie siadaj mi na kolanach, bo karmię małego”. Można zaproponować, że pobawimy się teraz w coś spokojnego albo poprosić, by starszy usiadł obok nas, tak byśmy mogły go tulić karmiąc malca.

Nawet jeśli jest to małe dziecko, starajmy się tłumaczyć mu to, co może być dla niego niezrozumiałe i frustrujące, np. że płacz to język noworodka, którym daje znać, że jest głodne albo ma mokro.

Bardzo często, gdy pojawia się nowy członek rodziny starsze dziecko zaczyna przejawiać zachowania regresywne, np. zamiast mówić znów gaworzy, odpieluchowane znów siusia w majtki. W takiej sytuacji nie powinniśmy się na nie złościć ani go za to karać. Lepiej więcej chwalić, gdy zachowuje się „dorośle” sprzątając po sobie, jedząc samodzielnie czy siadając na nocnik. Można też podkreślać plusy bycia starszym, uświadamiając mu, że może np. jeść i pić różne rzeczy i bawić się tak, jak maluszek nie może.

Mimo nawału spraw bardzo ważne jest, by codziennie znaleźć czas tylko dla starszego dziecka, nie zaniedbać jego rytuałów, np. wieczornego czytania bajeczki.

Zdarza się niestety, że starsze dziecko próbuje skrzywdzić to młodsze, wówczas musimy reagować bardzo stanowczo. Ono nie ma świadomości konsekwencji swoich działań, młodsze rodzeństwo testuje jak zabawki. Trzeba wciąż podkreślać, że z maluchem trzeba się ostrożnie obchodzić i nie zostawiać dzieci samych ani na moment. Jeśli twierdzi, że „nienawidzi” rodzeństwa, nie panikować, nie mówić, że „musi je kochać”, „musi się nim opiekować, bo jest młodsze”. Dać mu czas.

Problemy będą się zmieniać, bo dzieci zastraszająco szybko rosną. Czasem dopiero gdy to młodsze zaczyna się przemieszczać, starsze zaczyna mieć dość. W końcu doskonale wiemy, jak maluchy lubią niszczyć wieże z klocków, wyrywać strony z książeczek i gryźć wszystko, co wpadnie w je ręce. Na tym etapie warto starszemu stworzyć własną strefę w pokoju, np. kącik ze stoliczkiem, do którego młodsze nie będzie dopuszczane i w którym starsze ma gwarancje, że pozostawione puzzle pozostaną na swoim miejscu.

I na koniec – pamiętać, by młodszemu też robić zdjęcia 😉 Różni rodzice, których znam, przyznają, że tak jak przy pierwszym pstrykali tysiące zdjęć z każdego etapu rozwoju i notowali każdy ząbek i nowe słówko, tak przy drugim… jakoś nie wyszło.

Spróbujemy więc nie zapomnieć o tym. Żeby nam za parę lat Emilka nie wygarnęła 😉

Reklamy

2 thoughts on “To drugie

  1. Piszesz o wolnych rękach by wracając ze szpitala móc przytulić czekające w domu dziecko ale nastaw się na to że to dziecko wcale nie musi chcieć Cie przytulić 🙂 U mnie tak było, mój półtoraroczny Jasiek patrzył na mnie jak na obcą osobę gdy wróciłam z Olą do domu, dopiero po pół godzinie zdecydował się mnie przytulić 🙂
    Dosyć szybko też mówiliśmy mu że w brzuchu rośnie jego siostra, mówiliśmy że ma na imię Ola, wydaje mi się że jak mała przyjechała do domu to on miał świadomość że to ta Ola z brzucha bo bardzo fajnie ją przyjął, od początku robił „cacy” i dawał buziaki.
    Dbaliśmy też bardzo o to, żeby jego dzień mimo obecności nowej siostry był taki sam jak zawsze, przecież takie noworodki dużo śpią więc mimo wszystko można sporo czasu poświęcić starszakowi.
    Zastanawiasz się nad podwójnym wózkiem, my nie kupiliśmy bo mamy ogród a na spacery poza jego teren do tej pory zawsze z mężem chodziliśmy więc dwa wózki były ok, teraz zmienił pracę i jest w domu późno więc na spacery chodzę sama i powiem szczerze – gdyby się trafił tani podwójny wózek to bym kupiła, ciężko jedną ręką pchać wózek a drugą trzymać starszego za rękę 🙂
    A tak w ogóle to nic nie planuj, nie szukaj klucza, nie kombinuj jak będzie bo każde dziecko inne, każde inaczej reaguje, wszystko wyjdzie „w praniu” 🙂 Powiem tylko że wcale nie jest tak źle a teraz, gdy młodsza ma już rok to widzę że zaczynają się razem bawić i jest fajnie, teraz już z górki 🙂 Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s