Ile kosztuje dziecko? Wyniki badania

eksperyment

Marzec już za nami. Najbardziej cieszy się Ola, bo wreszcie będzie mogła się porządnie najeść, napić i wykąpać. Jeszcze wczoraj (przedwczoraj?) nie było to możliwe, bo rodzice prowadzili jakiś szalony eksperyment. Chcieli sprawdzić ile pieniędzy miesięcznie przeznaczają na roczne dziecko.

I sprawdzili, choć łatwo nie było. Przez cały miesiąc zbieraliśmy wszystkie paragony, by jak najdokładniej zliczyć złotówki wydawane na nasz bezcenny skarb. Wszystkie produkty kupowane z myślą o Oli trafiły na naszą listę. Te, które konsumowała w większości też. Zrezygnowaliśmy tylko ze zliczania tych dóbr, których lwia część trafiała do naszych, rodzicielskich żołądków. Wynikiem naszych kalkulacji jest trzycyfrowa liczba. Na Aleksandrę w marcu wydaliśmy dokładnie 480,85 zł.

Co dokładnie złożyło się na tę kwotę?

ile_kosztuje_dziecko_1

Nie ma chyba żadnego zaskoczenia. Najwięcej pieniędzy z portfela wyciągają jedzenie i artykuły higieniczne. Szczegółowo omówimy je niżej, a teraz chciałbym wyjaśnić dwie nieco zagadkowe kategorie, tzn. „rozrywka” i „zdrowie”.

Niespełna 18 zł w miesiącu na atrakcje dla dziecka to niedużo. Ale czegóż trzeba rocznemu Bąblowi, gdy jego półki uginają się od zabawek? W marcu dostała kolejną. Koparkę, bo właśnie taki wehikuł wpadł jej ostatnio w oko i Sonia nie mogła się pohamować. Tańszy od buldożera był zestaw małego rysownika; blok i kredki to jednak melodia przyszłości. Traktujemy więc je jako inwestycję.

Już Mistrz z Czarnolasu pisał: Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, ile kosztujesz, aż się popsujesz”. Na szczęście zdrowotna awaria Oli sprowadziła się tylko do zapchanej rury (czytaj: kataru) i w aptece musieliśmy kupić tylko maść majerankową, bo inne potrzebne medykamenty mieliśmy już na stanie. W tym samym miesiącu nasi znajomi też zmagali się z chorobą dziecka i za leki zapłacili nieporównywalnie więcej.

Tym sposobem przechodzimy do trzycyfrowych sum. Jak podczas jednej z facebookowych dyskusji wyliczyli statystycy z „Tygodnika kibica” (Aniu,dziękujemy), dziecko w pierwszym roku życia zużywa niemal 1800 pieluszek; w drugim jest nieco lepiej, bo zapotrzebowanie spada do około 1300. Nic dziwnego, że pieluchy wydają się być jednym z największych obciążeń dla domowego budżetu. Na artykuły higieniczne wydaliśmy w marcu 154 zł. I tu niespodzianka.

ile_kosztuje_dziecko_3

Pieluchy to zaledwie 60 zł! O dychę droższy był emolient do kąpieli, który na szczęście jeszcze się nie skończył i może wystarczy do połowy kwietnia. Może pieluszki prześcignęłyby Oilatum, gdyby nie lutowe zapasy Dady, no ale takie były zasady: jeśli coś przed 1 marca było w domu, nie wpisujemy tego do tabelek. Kwiecień przecież też nie będzie poszkodowany, bo od marca co nieco w spadku dostał.

Na koniec zdecydowany zwycięzca, czyli kategoria „jedzenie”. Prawie połowa z naszych marcowych wydatków i to pomimo totalnego odrzucenia słoiczków.

ile_kosztuje_dziecko_2

Znów trochę przekłamujemy, bo zapas mleka modyfikowanego kupiony na dobry początek naszego eksperymentu nie wyczerpał się nawet w połowie, więc do maja powinno wystarczyć. Mięso i wędliny? Dla Oli najważniejsze są parówki, które zjada bez kręcenia nosem. Szynka? Raczej do zdjęcia z kanapki niż konsumpcji. Najdroższy w towarzystwie – indyk. Z różnych względów.

Nie martwcie się, że warzywa i owoce to ledwie 14 proc. z wydatków na jedzenie. Oprócz dominujących w zestawieniu bananów i ogórków trafiają się również kalafiory, marchewki, jabłka, winogrona (ostatni hit!) i wiele innych, których nie podliczaliśmy, bo nie jesteśmy drobiazgowi.

Pod hasłem „Inne” ukryły się biszkopty (przysmak nad przysmaki, niestety/na szczęście rozsądnie dawkowany przez rodziców), kasza jaglana i nie taki znowu tani syrop klonowy, który przydaje się do robienia podwieczorków z jaglanką w roli głównej.

Jak już pisałem 1 marca, według statystycznych wyliczeń dziecko od momentu narodzin do wejścia w dorosłość kosztuje swoich rodziców tysiąc złotych miesięcznie. Jak widać małe dzieci nie generują aż takich kosztów, ale nie ma się co łudzić. Ich miesięczne utrzymanie na pewno kosztuje więcej niż wyliczone przez nas 481 zł.

Dlatego na koniec apelujemy: jeśli ktoś z Was ma w domowym budżecie co miesiąc pół tysiąca nadwyżki i poważnie rozważa bycie rodzicem to niech absolutnie nie podejmuje decyzji pod wpływem tego tekstu. A tak poważniej: dzieci są przecież bezcenne i nie bez powodu nazywamy je inwestycją na przyszłość. Szkoda tylko, że nie znamy stopy zwrotu.

 

PS Na starcie naszego eksperymentu każde z nas podało sumę, jakiej spodziewa się 31 marca. Obstawiałem 400 zł, Sonia dawała 100 zł więcej. Wygrałbym, gdyby 4 dni przed końcem badania nie pojechała na ciuchowe zakupy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s