Taniec z kablami

dziecko przy kablach

Jak tylko przekroczył próg naszego mieszkania powiedział, że musimy wiele zmienić, żeby Oli nie stała się krzywda we własnym domu. Przyjąłem jego uwagi, bo przecież ojciec dwójki dzieci nie może się mylić. Wśród całej litanii zaniedbań na pierwszym miejscu znalazły się niezabezpieczone gniazdka.

Jeszcze dobrze nie trzasnęły drzwi po jego wyjściu, a już wkładałem buty, by biec do marketu budowlanego. Kupiłem kilkanaście uniwersalnych blokad gniazdek elektrycznych. To było dmuchanie na zimne, bo Olucha jeszcze nawet nie raczkowała. Ale kiedy ruszyła to widoczne z daleka i podstępnie uśmiechające się gniazdka okazały się bardzo kuszące. Ta fascynacja trwała kilka tygodni, ale blokady nadal tkwią w gniazdkach.

Ale zabezpieczenie gniazdek elektrycznych to nie wszystko. Dziś telewizja w każdym domu to za mało. Telewizja musi być w każdym pokoju, dlatego w salonie, sypialni i pokoju dziecięcym na ścianach mamy całe serie gniazdek: trzy od kablówek (każdy operator ma swoje!) i po jednym od telefonu i internetu. To nic, że z dobrodziejstw techniki korzystamy tylko w jednym pomieszczeniu i nie zamierzamy tego zmieniać. Gdybyśmy się jednak złamali, to podłączenie telewizora w innych pokojach będzie wymagało tylko przestawienia komody czy regału.

Metodę maskującą „na mebel” nie zawsze można zastosować. W naszym salonie akurat się nie udało i dlatego tuż przy szafce RTV na widoku znajdują się gniazdka, z których wyłażą kable z telewizją i internetem. Dość dobrze w roli strażnika kabli spisuje się krzesło, nie zawsze jednak daje radę.

Telewizji nie oglądam zbyt często, ale czasem mam ochotę coś zobaczyć. Tak było wczoraj. Zrelaksowany usiadłem na kanapie, odnalazłem ukryty przed Olą pilot, włączyłem telewizor i…

tv brak sygnalu

Tego jeszcze nie było! Sprawdziłem wszystkie kable i nic. Co ta mała monterka mogła wykombinować?

– Misiu, czy Ola majstrowała dziś przy kablówce?

– Tak, nawet wyciągnęła jeden kabel. Ale nic się nie martw. Podłączyłam jak trzeba.

To prawda, podłączyła. Ale… nie do tego gniazdka, co trzeba. Dlatego jeśli w domu coś przestanie działać, spowolni Internet czy zabraknie telewizji to nie wińcie dziecka. Zapytajcie kobietę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s