Nowe Zoo – rozczarowanie roku

sloniarniaaa

Niemal od urodzenia Oleńki marzyliśmy o tym, by zabrać ją do ogrodu zoologicznego. Mamy do niego słabość: teren poznańskiego Nowego Zoo jest piękny, a zwierzęta to ogromna atrakcja dla dzieci, także tych młodszych. Tym bardziej, że Mała poznała papugi, słonie i żyrafy z fachowej literatury dziecięcej. Zima minęła, pogoda dopisała, a dziecko nauczyło się chodzić – przyszedł więc czas, by plan wcielić w życie.

Na wstępie spory wydatek: za wejście trzeba słono zapłacić. W weekend bilet normalny kosztuje 20 złotych, w tygodniu 15 (ulgowe odpowiednio 10 i 8). Całe szczęście, dzieci do 3 lat nie płacą.

nowe zoo ogrodek dzieciecy2

Pierwszy punkt wycieczki to ogródek dziecięcy tuż przy kasach. Tu młode kózki, tam osiołek, kucyki, papużki i ozdobne kurki.

– Oleńka, zobacz, młody konik! Jak robi konik?
Mała milczy wpatrzona w zwierzę, więc kląskamy językami, po czym chcemy się oddalić, ale do naszych uszu dobiega cienki głosik.
– Konik robi i-ha-ha! –poprawia nas oburzona, na oko czteroletnia dziewczynka, która była świadkiem rozmowy. Ach, ta dzisiejsza młodzież…

kucyki

Ruszamy dalej. Całe szczęście foki są w dobrym nastroju, pływają blisko pokazując swoje sympatyczne mordki. Kawałek dalej uwielbiane przez publiczność surykatki – jedna jak zawsze zajmuje najwyższy punkt obserwacyjny, dzięki czemu Ola może ją zobaczyć.

Przed nami dłuższa trasa, przyspieszamy więc kroku, ale już za chwilę Mała postanawia, że dalej idzie na własnych nogach i to ona narzuca tempo. Mijamy staw z kaczkami, odwiedzamy kolorowe flamingi, w oddali wyciągają swe szyje żyrafy. Niestety zbyt daleko, by Ola zrozumiała, co jej tam na horyzoncie pokazujemy. Blisko są za to bociany.

Przekupujemy Małą winogronami, wsiada więc do wózka i znów możemy nieco przyspieszyć. Chcemy dotrzeć do słoniarni, nie rozpraszamy się więc po drodze słabo widocznymi małpkami ani tygrysami, które i tak zawsze się chowają najdalej jak tylko się da.

sloniarnia nowe zoo

Docieramy do celu. Wybudowany kilka lat temu obiekt imponuje architekturą, a słonie na wybiegu dostrzega nawet wzrok Oleńki. Ale i tak bardziej atrakcyjne są mijane po drodze huśtawki. Słoniarnia to chluba Nowego Zoo. Sprawdźmy, czy dostosowana do potrzeb małych miłośników zwierząt.

Odwiedzamy toaletę – o, jest i pokój do przewijania małego dziecka. Niestety dotrzeć do niego można tylko po schodach…

Tuż obok słoni arni znajduje się „wioska afrykańska” – czyli punkt widokowy na słonie z małą gastronomią. Są dobre lody włoskie z automatu, a sprzedawczyni zyskuje u nas punkt, bo daje dla Małej wafelka za darmo, choć według cennika powinniśmy dopłacić 50 groszy.

Lody nas nieco rozleniwiły, więc z nieskrywaną ulgą dostrzegamy w oddali przystanek kolejki obwożącej zwiedzających po ogrodzie. Na nim spory tłok. Gdy jesteśmy już blisko podjeżdża kolejka. Niestety, kierowca nie czeka na spóźnialskich. Rusza, gdy dzieli nas od niego zaledwie kilka metrów.

Trzeba czekać. Ale kiedy przyjedzie następna kolejka? Na przystanku znajduje się tablica informacyjna, która wyświetla… alfabet?

przystanek sloniarnia

Tak, to bardzo przydatne. Żadnej informacji o tym, kiedy następny odjazd. Pomocą nie służy nawet potężny Internet. Na stronie Zoo krótka wzmianka: od kwietnia do sierpnia kolejka kursuje od godz. 9 do 18. Ale jak często? Informacji – jak to mówił Grzegorz Halama – ni chu chu. Ruszamy więc pieszo z powrotem, po drodze mijając kolejne przystanki, na których nie ma żadnej informacji o odjazdach. Super!

Dziecko znów chce iść na własnych nogach, a droga jeszcze daleka. Po jakimś czasie udaje się Olę przekonać do wózka i po chwili z nadmiaru wrażeń i zmęczenia zasypia. Całe szczęście, bo od słoniarni do wyjścia idziemy około 45 minut.

kolejka nowe zoo

Podczas takiej wycieczki małe dziecko narzuca swoje tempo. Pewne rzeczy od razu trzeba sobie odpuścić, skrócić trasę, pominąć pawilony i niektóre wybiegi, nie przesadzić z bodźcami. Nowe Zoo ma to do siebie, że posiada piękny teren na spacer, ale do zwierząt trzeba się trochę pofatygować. Jak schowają się w głębi swojego terytorium, to młode oczy ich nie dostrzegą.

Wydawać by się mogło, że takie miejsce powinno być rajem dla rodzica z małym dzieckiem. A jednak tak nie jest. Fajnie, że pomyśleli o łazience z przewijakiem w słoniarni, ale zjazd do niej z wózkiem po schodach może już trochę irytować w tak nowoczesnym budynku. No i te kolejki, które miały rzekomo ułatwić dotarcie do odległej słoniarni… Niewiadomo kiedy przyjadą, a już na pewno nie będą czekać kilku sekund na zmęczonych piechurów z wózkiem i małym dzieckiem. Można by kierowcy wybaczyć to zachowanie, gdyby choć wychylił się do nas, powiedział na przykład, że nie ma już miejsc wolnych. Albo chociaż kiedy przyjedzie kolejna. Nic z tego nie miało jednak miejsca.

Jeżeli traktować to wyjście w kategorii spaceru, można mu postawić piątkę. Jeżeli jednak mamy oceniać wyjście z małym dzieckiem do ogrodu zoologicznego – zasługuje tylko na trzy z plusem.

Reklamy

3 thoughts on “Nowe Zoo – rozczarowanie roku

  1. Dla takich maluchów polecamy Stare Zoo:) przetestowaliśmy na Jacku, był bardzo zainteresowany zwierzakami, zwłaszcza gołębiami, ale hitem również okazały się świnki morskie. Ogród nie za duży, w sam raz do przejścia dla małych stópek. No i wstęp bezpłatny 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s