Krzyk

dziecko zakrywa uszy

Potraficie sobie wyobrazić absolutną ciszę? My też już nie. I wcale nie jest to związane z obecnością dziecka w naszym domu. Skłamałbym jednak mówiąc, że nie generuje ono hałasu.

Parafrazując znane przysłowie o pszczołach i miodzie można powiedzieć, że kto ma Indian ten ma szałas, a kto ma dzieci ten ma hałas.

Zaczynają już pierwszego dnia płaczem. Później męczą grające i śpiewające zabawki. Nabywają umiejętność głużenia, a potem gaworzenia. Następnie zrzucają z fotelika do karmienia plastikowe talerzyki. Rozkręcają sprzęt grający na cały regulator. Wyrzucają z pudełek na podłogę klocki. Wreszcie zaczynają mówić. To wszystko da się przeżyć, tylko ten krzyk…

Oczywiście dzieciaczki mają przesłodkie głosiki. Jak się usłyszy „mama” albo „tata” to serce rośnie. Ale jeśli dzieciak zaczyna wrzeszczeć…

Któregoś pięknego dnia obudziły nas odgłosy dochodzące z pokoju Oli. Mała była w wyśmienitym nastroju, którym chciała się chyba podzielić ze mną, bo wręcz śpiewała: – Tata… tata…

Wszystko w miarę cicho, kulturalnie, bez wymagania czegokolwiek od rozbudzających się niespiesznie rodziców. Ale zaraz po bezpretensjonalnym „tatowaniu” zniecierpliwionemu dziecku wyrwało się głośne i wściekłe: -MAMA!!!

Krzyknęła tylko raz, ale za to jak! Po chwili oboje byliśmy przy jej łóżeczku. I to był chyba błąd, bo Mała teraz gotowa uznać, że krzykiem można sobie wszystko załatwić. A przecież nie można, prawda?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s