Pieszczochy

stopka i piorko

zdjęcie: Szymon Domagała

W ostatnim czasie coraz trudniej jest nam wyciągnąć Olę z kąpieli. Nasza mała nimfa nie tylko kocha pluskanie, ale w dodatku nauczyła się mówić „nie”. Używa tego słowa za każdym razem, gdy oznajmiamy, że czas opuścić wannę. Gdy w końcu i tak ją wyciągamy, ona wygina swe ciałko w łuk i głośno oznajmia (nam i sąsiadom) jak bardzo jest niezadowolona z takiego obrotu spraw. Szukaliśmy więc nowego sposobu na ten wannowy bunt.

Po wielkanocnych zabawach z Oli kolegami w naszym domu pozostało sporo fajnych rzeczy, między innymi kolorowe piórka. Któregoś dnia jednym z nich zaczęłam Małą „miziać” po stópce. Szczerze mówiąc, nie miałam przekonania, czy jej się to podoba, patrzyła bowiem na moje poczynania z tą swoją wrodzoną powagą.

Jednak gdy kilka dni później zauważyła to samo piórko, zaczęła wykrzykiwać „aja-aja” i… ściągać skarpetki.

Tego dnia wieczorem podczas kąpieli tradycyjnie rozpoczęliśmy negocjacje z małym terrorystą.

– Olunia, zaraz wychodzimy z wody.
-Nie! – Mała ze zmarszczonym czołem kręci główką.
-Możesz się jeszcze chwilę pobawić, ale za chwilę idziemy się ubrać w piżamkę i spać.
Mała zajęta topieniem gumowej kaczki udaje, że nas nie słyszy.
-Oluś, wychodzimy z wody – oznajmia Piotr po chwili.
– Nie! – mówi Ola wbijając w nas wzrok pełen żalu.
– Zrobimy aja-aja w stópki…. – kuszę bestyjkę.
– He, he! – rozpromienia się Ola, po czym wstaje i bez problemu daje się wyciągnąć na pokąpielowe rytuały.

I tak oto stałym elementem wieczornego kładzenia dziecka spać stały się zabawy z piórkiem.
Zastanawiałam się, czy Emilka też będzie takim pieszczoszkiem. Odpowiedź przyszła jeszcze tej samej nocy.

Była pewnie trzecia albo czwarta nad ranem, kiedy nasza potomkini numer dwa zaczęła harcować w brzuchu. Tym razem zachowywała się inaczej niż kiedykolwiek. Poczułam jej pierwszą stópkę po prawej stronie mojego pępka. Opuszkami palców mogłam dokładnie wyczuć, jakich jest teraz rozmiarów. Nóżka się cofnęła. I nagle z drugiej strony pępka poczułam stópkę drugą. Ją też pomasowałam opuszkami palców i po chwili się cofnęła.

Trwało to chyba z pół godziny. Raz lewa, raz prawa. Pierwszy tak rzeczywisty i niesamowity kontakt z Emilką. Dla niej – pierwszy masaż 🙂

Dobrze, że w szkole rodzenia uczyli nas masażu Shantala. Jeżeli to prawda, co o nim mówią, nasze dzieci powinny być spokojne i zrelaksowane, mieć świetny sen, dobre trawienie, poczucie bezpieczeństwa, odporność na choroby i doskonałą więź z rodzicami 🙂

A Wasze dzieci to pieszczochy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s