Halo, tu Twoje dziecko!

dziecko w internecie

Musisz mnie zastąpić. Proszę, idź powoli! Wszystko już przygotowałem. Mówiłem, żebyś była ostrożna? A jakbyś czegoś nie wiedziała to dzwoń. Teraz zjeżdżamy! I jak, wszystko zrozumiałaś?

Nie wiecie o co chodzi? Nic dziwnego. Kolejne zdania adresowałem naprzemiennie do koleżanki z pracy, z którą rozmawiałem przez telefon, a także do Oli, której pilnowałem na placu zabaw. Gdy załatwiliśmy już sprawy służbowe moja znajoma zastrzeliła mnie pewnym porównaniem: rozmowa z rodzicem zajmującym się pociechą brzmi jak… konwersacja z osobą z zespołem Tourette’a!

Zespół Tourette’a to zaburzenie neurologiczne charakteryzujące się występowaniem licznych tików ruchowych i werbalnych. W przypadku rodziców i opiekunów nie ma mowy o tikach. Wtrącenia to wypowiadane z pełną świadomością słowa, które mają na celu utrzymać dzieci przy życiu. Szkoda, że nie zdajemy sobie sprawy, jaki kabaret fundujemy osobie na drugim końcu linii. Ale to tak na marginesie, bo rozmowa przez telefon przy dziecku wcale nie musi kończyć się śmiesznie.

Gdy przed kilkoma dniami wracałem do domu przeżyłem historię, której nikomu nie życzę. Pod koła samochodu niemalże wjechał mi kilkulatek na rowerze! Młody chłopiec ewidentnie dopiero uczył się jeździć na dwóch kółkach, więc znosiło go na lewo i prawo. Dziecko znajdowało się pod opieką matki, a raczej w zasięgu jej wzroku, bo kobieta nie była w stanie dotrzymać kroku rowerzyście. Może gdyby nie rozmawiała przez komórkę byłoby jej łatwiej? Może wtedy zauważyłaby, że obok ulicy (co prawda prowadzącej tylko do naszego osiedla, ale zawsze!) biegnie też chodnik, który jest bezpieczniejszym miejscem do nauki jazdy? Komórka była jednak na tyle silnym magnesem, że nawet na czas szaleńczej pogoni kobieta nie przerwała rozmowy! Ale przecież panie mają podzielną uwagę…

A panowie? Na placu zabaw wiele razy widziałem tatusiów, którzy niczym największe plotkary relacjonują kumplom ostatnie imprezy, rozprawiają o piłkarskich meczach czy załatwiają sprawy biznesowe. Wszystko przez telefon i w czasie, który powinien być poświęcony dziecku.

Według statystyk ojcowie spędzają ze swoimi dziećmi od kilku do kilkudziesięciu minut dziennie. Chwali się tatusiom, że wezmą pociechę na świeże powietrze, troskliwym okiem będą doglądać jej bezpieczeństwa i rozpędzą karuzelę kiedy trzeba. Ale czy z telefonem przy uchu dobrze wykorzystują krótkie chwile ze swoimi dziećmi?

Pewnie, gdy każdy dzień wygląda tak samo, nie ma się co dziwić, że od czasu do czasu sięgniemy po komórkę. Jeśli mamy jakąś pilną sprawę to nie odłożymy jej na potem tylko z tego powodu, że właśnie bujamy huśtawkę. Ale nie zapominajmy o jednym. Rodzic z komórką przy uchu czy w ręce także wychowuje. Komórki coraz wcześniej trafiają w ręce dzieci, które bardzo szybko robią z nich użytek znajdując ulubione zdjęcia, odtwarzając filmy ze swoim udziałem czy puszczając skoczną muzykę. Ale gadżet bardzo szybko może stać się przedmiotem, bez którego nie wyobrażamy sobie życia. Można po niego sięgnąć zawsze i wszędzie.

A potem dziwimy się, że dzieci i młodzież nie mają szacunku, że wyciągają komórki na lekcjach, podczas uroczystych obiadów czy poważnych rozmów. Chyba warto od samego początku pokazywać, że komórka to tylko narzędzie, a nie sens życia.

Poza tym bezsensowne paplaniny czy nałogowe gapienie się w ekran są dowodem braku szacunku dla naszych dzieci. A dziecko to przecież mały człowiek, któremu należy się chyba nieco uwagi ze strony rodzica.

Reklamy

One thought on “Halo, tu Twoje dziecko!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s