MUK

karaluch ikea zabawka

Wobec dzieci mamy różne nadzieje, oczekiwania i plany. Są też oczywiście obawy. Moja największa dotyczy tego, że Ola mogłaby stać się… mukiem.

Jeśli nie znacie tego słowa to znaczy, że nie jesteście z Poznania. Poznaniacy niedbający o swoje korzenie też mogą nie wiedzieć o co chodzi. Muk, jak podpowiada słownik gwary poznańskiej to człowiek posępny, ponurak, mruk. Takiej łatki dorobił się swego czasu mój brat, a jego niezbyt towarzyskie zachowanie napiętnował Dziadek. Nie pamiętam, żeby Młody czymś szczególnym zapracował na tak barwny epitet; może tego dnia wstał lewą nogą. Ważne, że z tego wyrósł i dziś nie jest, a tylko bywa mukiem 😉

Niestety, takich wśród nas nie brakuje. Znamy ludzi posępnych, ponurych i mrukliwych, marudzących na każdym kroku, dla których szklanka zawsze jest pusta. Takich co nie powiedzą „dzień dobry”, nie uśmiechną się, nie zapytają jak leci. Skupionych na sobie smutasów, przy których żyć się odechciewa. To jest moja największa rodzicielska fobia – że pod naszym dachem wyrośnie taki właśnie muk.

Geny, wychowanie, dobry przykład… To wszystko powinno sprawić, że mukiem w naszej rodzinie pozostanie tylko wujek 😉 Ale przecież różnie to bywa.

Ostatnio pod gimnazjum byłem świadkiem takiej scenki: do zaparkowanego auta zbliża się dwóch chłopaków. Pierwszy – zblazowany, powłóczy nogami. Drugi – z daleka się uśmiecha. Pierwszy z fochem siada na miejscu obok kierowcy; ani me, ani be, ani kukuryku. Jego kolega otwiera drzwi z tyłu: – Dzień dobry Pani. Mogę się zabrać?

Nie zdajecie sobie sprawy, jak mi było żal tej matki. Melduje się kobieta punktualnie pod szkołą, odbiera po lekcjach i zawozi do domu. Pewnie nie oczekuje pokłonów, w końcu jest rodzicem. Ale doceniłaby miłe słowo, drobny gest, jeden uśmiech. To wszystko dostała, ale nie od syna lecz od jego kolegi.

Pewnie – chłopak mógł mieć zły dzień’ może też nie widziałem wszystkiego. Ale prawda jest taka, że muki są wśród nas.

Nie ma co udawać, że życie zawsze bywa śliczne. Że nie ma kłopotów, powodów do smutku czy płaczu. Ale warto przez nie iść z pozytywnym nastawieniem i uśmiechem na ustach. Tak jest łatwiej, nam i innym.

Nie chciałbym, aby nauczycielki mojej córki plotkowały miedzy sobą, że w życiu nie widziały większego muka od tej Oli. Albo żeby rodzice jej chłopaka pytali go, czemu przyprowadził do domu takiego muka. Przede wszystkim myślę jednak o nas. Chyba nie ma dla rodziców lepszej zapłaty za codzienny trud wychowawczy niż radość, uśmiech i zadowolenie dziecka. I dzieci zazwyczaj takie są. Oby nigdy nie udało nam się ich zmienić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s