Siostra

wozek z lalka

To będzie z pewnością jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Ola przytuli z uczuciem Emilkę, może nawet ją ucałuje. Wiem, że ten moment nastąpi. Wiem też, że nieprędko.

Od pewnego czasu narastają we mnie obawy, jak nasza Aleksandra Wielka przyjmie swoją małą siostrę. I nie chodzi tylko o to, że uparcie i z impetem wyrzuca z wózka lalkę, siada na niej okrakiem, a do samego wózka ładuje np. resorki. Nie chodzi o to, że w ogóle nie ruszają jej małe dzieci, za to nie przegapi żadnego autobusu ani samolotu. Nie chodzi nawet o to, że bez skrupułów gramoli się po mnie, a czasem nawet dla zabawy kopie mnie w brzuch podczas przewijania.

Rzecz w tym, jak Ola reaguje na to, gdy inne dzieci próbują ją przytulić albo pocałować. Wyrywa się, potrafi nawet zdzieli łopatką. W towarzystwie woli bawić się sama z boku, niż robić coś wspólnie. Nawet do nas rzadko przychodzi z własnej inicjatywy, by się wtulić. Czasem, jak się stęskni, potrafi chodzić wtulona w moją nogę albo ciągnąc mnie za spódnicę. Poproszona o buziaka, nadstawia mi chętnie policzek. Wiem, że mnie kocha, potrzebuje, szuka, gdy znikam w innym pokoju. Ale jednocześnie w uczuciach jest powściągliwa. To nie typ misia koala, który uwiesza się rodzicowi na szyi. Ola chodzi własnymi ścieżkami, na co jej pozwalam.

Jak zachowa się, gdy w domu pojawi się nagle nowy mały człowiek, którym mama i tatuś będą się zajmować? Czy poczuje przypływ uczuć do nas, nienawiść do siostry, a może strzeli focha?

Boję się tego początku.

Ale wierzę, że jakby źle nie było, Ola przywiąże się w końcu do siostry. Że doczekam tej chwili, w której da wyraz swojej miłości. Że jeszcze będą spacerować za rączki, bawić lalkami (albo autobusami ;)), zaśmiewać do rozpuku z nieznanej nam –rodzicom przyczyny, zamykać w pokoju na plotki, zasypiać przytulone do siebie. Wierzę, że doczekam dnia, kiedy staną jak jeden front przeciwko nam, gdy przyjdzie którejś bronić. Będą miały swoje tajemnice, dziecięce światy i problemy, którymi będą wolały dzielić się ze sobą, a nie z nami.

A ja spojrzę kiedyś z perspektywy czasu na te moje dzisiejsze obawy i będę się śmiać, że marnowałam energię na zmartwienia, które tak szybko przeminęły.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s