3, 2, 1… start!

brzuch tuz przed porodem

Dziwny to czas. Jak siedzenie na tykającej bombie. Jak czekanie na koniec świata. Jak czekanie na wielkie święto. Wiemy, że to za chwilę się zacznie. Że nie ma odwrotu. Że trzeba przez to przejść. Nie możemy się doczekać. Ale podekscytowanie przeplata się z lękiem.

Zdradzę Wam prawdę. Najdalej w czwartek będziemy zapraszać Emilkę na ten świat. To naprawdę ostatnie trzy dni naszej trzyosobowej rodziny.

Wszystko gotowe. Torbę do szpitala wozimy od jakiegoś tygodnia wszędzie ze sobą. Wyprawka gotowa, kącik niemowlęcy urządzony.

kacik niemowlecy

Piotr wziął urlop, więc mam bardzo komfortowe warunki oczekiwania. I wielkie wsparcie w opiece nad Olą. Mała jeszcze mocniej zwariowała na punkcie taty, to on przejął większość zabaw, wyjść na huśtawki, cały rytuał kąpielowy i usypianie. Celowo usuwam się na bok, skąd nasycam wzrok tymi rodzinnymi scenkami i godzę się powoli na to pierwsze rozstanie z córką.

Sama Ola wydaje się rozumieć z tego wszystkiego całkiem sporo. Zapytana, gdzie jest Emilka pokazuje mój brzuch, często go przy tym tuli i głaszcze. Zapytana, czyje jest łóżeczko w sypialni rodziców mówi „Emiki”, a dopytywana, kto to Emilka mówi „dzidzia”. Dziś nas kompletnie zastrzeliła, bo pytaliśmy ją o jej ulubione sąsiadki, po czym padło pytanie „a jak ma na imię siostra Olusi?”. „Emilka” – odpowiedziała spokojnie.

Czasem jest też wesoło. Ostatnio niepostrzeżenie usiadła w swoim baseniku na balkonie. W ubraniu i pieluszce. Po chwili pielucha napęczniała, jak to pampers. Ola najpierw skomentowała ten fakt mówiąc, że to balon, a po chwili pogładziła się po niej mówiąc „Emika”.

W ostatnim czasie zaczęły ją także interesować małe dzieci. Wcześniej w ogóle ich nie dostrzegała, a teraz na przykład u znajomych, świeżo upieczonych rodziców bliźniaczek, biegała co chwilę zaglądać do łóżeczka.

Nastał też lepszy czas dla lalek. Sama potrafi lalkę zdjąć z półki, wsadzić do wózka i podać jej smoczek. Co prawda przenosi ją za włosy, ale nie od razu Rzym zbudowano 😉

Chyba ma też swoje obawy, bo zdarza jej się budzić w nocy z płaczem. I woła mnie dość rozpaczliwie. Ostatnio w nocy nawet wzięłam ją do nas do łóżka, bo usypianie nie skutkowało; kazała się całować w policzki raz za razem 😉

tata na pierwszym planie

Dziś rano powiedziałam do Piotra, że w tej ciąży nie jestem tak bardzo bombardowana pytaniami o samopoczucie na ostatniej prostej. Co prawda jeszcze przed południem zainteresowało się nim tyle osób, że mogłabym to zdanie odwołać, niemniej tym razem odbieram te pytania pozytywnie. Może dlatego, że znamy już „ostateczną datę końcową” tej ciąży, co łagodzi moje nastroje „wściekłej ciężarówki”.

Gdyby nie te upały, przez które nawet oddychać się nie da, mielibyśmy totalną sielankę. Ale te dają się we znaki. Mój brzuch, przez długi czas całkiem nieszkodliwy, w ostatnich tygodniach urósł przekraczając granicę mojej tolerancji 😉 Czuję się duża i niegramotna, nie wiem jak nad tym brzuchem umyć naczynia alb zjeść obiad przy stole 😉 Każde schylenie się czy wstanie to wyzwanie. Mówią, że długi spacer może pomóc wywołać poród, ale ja na długi spacer nie mam po prostu siły.

Idąc za radami podwójnych mam, śpię kiedy się da „na zapas”, jem to, na co mam ochotę (i tak sądząc po tempie wzrostu Emilki znów będzie czterokilowiec) i czekam, wsłuchując się w każdy sygnał własnego ciała.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s