O tym, jak Ola przyjęła Emilkę

siostrzyczki

Prawie biegłam po schodach, gubiąc za sobą Piotra niosącego Emilkę. Sama myśl o tym, że za chwilę uściskam Oleńkę po ośmiu dniach rozłąki wystarczyła, by łzy napłynęły mi do oczu.

– Olunia, zobacz kto przyszedł! Mama! – usłyszałam po otwarciu drzwi głos mojej Mamy i po chwili zza rogu wyłoniła się nasza kochana córeczka. Moja kochana córeczka, niosąc w rączce kwiatki.

– Mamuśka… – powiedziała trochę niepewnie podchodząc do mnie. Nie miałam już wątpliwości, że ani na chwilę o mnie nie zapomniała. Myślę jednak, że i ona w tej chwili poczuła jak dawno się nie widziałyśmy.

Po chwili nasze uściski i buziaki przerwał jej mocny głosik:

– Dzidzia! – Ola zauważyła nosidełko z Emilką, które Piotr postawił obok nas.

Kucnęła obok zafascynowana, spojrzała po nas i powtórzyła pełna entuzjazmu:

– Dzidzia!

-Tak Olusia, to jest Emilka, Twoja siostrzyczka. Zobacz, mama nie ma już Emilki w brzuszku. Teraz jest tutaj, będzie spała w tamtym łóżeczku – wyjaśniłam, a ona śledziła wzrokiem wszystko, co jej pokazałam. I zdawała się naprawdę wszystko doskonale pojmować.

***

Jestem z niej bardzo dumna. Mogła się przecież obrazić na mnie, zapomnieć. Naturalne byłoby, gdyby okazała zazdrość o trzymaną przeze mnie co chwilę na rękach Emilkę. Ale ona zachowuje się tak, jakby ją to małe stworzenie zupełnie rozczulało. Sama przychodzi głaskać ją po głowie, wącha jak pachnie, całuje, ogląda rączki. Ciągle prosi, żebym pokazała jej maleńkie stópki siostrzyczki. Za każdym razem muszę odwijać kocyk i ściągać półśpioszki.

Jednocześnie przekonałam się, że tydzień w życiu takiego małego dziecka to wieczność. Dla mnie Oleńka bardzo się zmieniła. Wydaje mi się teraz już nie dzidzią, a małą dziewczynką. Urosła, trochę przytyła ;), jeszcze bardziej się rozgadała. W pierwszej chwili gdy ją zobaczyłam, poczułam się tak, jakbym coś bezpowrotnie straciła. Że mimo wszystko rozłąka stworzyła między nami lekki dystans. Ale już po chwili Oleńka nagle podczas zabawy podbiegła do mnie z rozpędem i mocno się przytuliła. Dała się wycałować i wyściskać. W czasie zabawy domkiem z klocków, który dostała od siostry, co chwilę „parkowała tyłem” na moich kolanach. Gdy wychodziłam z pokoju, zaraz wołała „mama” i szukała mnie w mieszkaniu. Kiedy Piotr chciał położyć ją na drzemkę, wołała wciąż mnie, jakby się bała, że znów zniknę. To ja ją wczoraj przewijałam, kąpałam i kładłam spać.

Kiedy w końcu wieczorem w domu zrobiło się cicho, a nasze obie córki pogrążyły się w miarowym śnie, zrozumiałam, że wszystko będzie dobrze.

Że doświadczam właśnie szczęścia w najczystszej postaci.

kwiatki od Oli

Reklamy

3 thoughts on “O tym, jak Ola przyjęła Emilkę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s