Lew, czarownica i… nowa szafa

szafa01

Tytuł sugeruje, że dziś może być coś o Mamusi. Ale nic z tych rzeczy. Kto zatem został wiedźmą?

Małe dziecko, mało ciuchów? Wolne żarty! Nie dość, że ma swoje, to jeszcze w pudłach czekają na nie większe rozmiary po starszej siostrze. Gdy bodziaki, rajtuzy i śpiochy zaczęły zajmować i nasze półki, powiedzieliśmy „basta!” i pojechaliśmy po szafę dla Emci. W transporcie pomogła rodzina, ze skręcaniem zostaliśmy jednak sami, a raczej: zostałem sam, bo przecież ktoś musi się zajmować dwójką małych dzieci. Jak kupować to z pomyślunkiem, dlatego nowa szafa ma wystarczyć młodszej latorośli na co najmniej kilka (-naście?) ładnych lat. Właśnie dlatego niezła z niej landara (prawie 2 metry wysokości) i trochę obawiałem się, jak sam sobie z nią poradzę.

Na szczęście pomoc przyszła z najmniej spodziewanej strony. Ze śrubokrętem w dłoni doskonale czuje się… Ola. Kilka dni przed zakupami w domu przywitała mnie przewrócona spacerówka dla lalek, na której artystycznie ułożone były dwie zabawki: szczotka i śmietniczka.

To było dzieło Olusi. Zapytana co to takiego, bez zastanowienia odparowała, że budowa. Innym razem, po tym gdy podpatrzyła jak dokręcałem śruby w krześle, następnego dnia uzbrojona w pałeczkę od cymbałków… dokręcała śrubki w wózku dla lalek. Nic dziwnego, że jej dziadek uważa, że Ola jest „techniczna”.

szafa04

Faktycznie, z entuzjazmem reagowała na kolejne części szafy wyciągane z pudeł, a końcowy efekt zrobił na niej wrażenie. Do tego stopnia, że gdy mebel stał już gotowy, Olusia zamykała się w środku, próbowała zmieścić tam wózek dla lalki Zuzi, a raz do swojej Narnii zabrała nawet żabę.

szafa02

Czy wspominałem już, że nowa szafa stoi w jej pokoju? Jako że za kilka-kilkanaście miesięcy planujemy przenieść tam Emilkę to postanowiliśmy nie bawić się w półśrodki. Tyle tylko, że nie starczyło nam jeszcze odwagi, by Olusię o tym poinformować. Wszystko dlatego, że jej stosunek do młodszej siostry uległ zmianie.

Oczywiście zapytana nadal mówi, że ją kocha. Na dobranoc całuję siostrzyczkę w czółko i nigdy nie wpadło jej do głowy, by zrobić Emci krzywdę. Coraz częściej wyrywa jej się jednak bardzo poważnie brzmiące „Emilka, nie”. Tak jest wtedy, gdy Mała płacze, opóźnia wyjście np. na plac zabaw czy akurat znajduje się na rękach u kogoś, kogo Ola akurat w danej chwili chciałaby zaprosić do wspólnej zabawy.

Czeka nas nie lada wyzwanie. Dlatego nie utrudniamy sobie życia i nie wspominamy, że nowy zakup został zrobiony z myślą o Emilii i w związku z jej planowaną przeprowadzką. To dopiero mogłoby obudzić w Olusi wiedźmę. A tak jest zwykłą czarownicą 😉

szafa03

A na koniec zagadka dla wszystkich – gdzie w tej historii jest lew? Podpowiedź: nie w szafie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s