Emika – nie!

emika tak

Początek był jak z bajki. Od pierwszych chwil po naszym powrocie ze szpitala Olusia zdawała się mieć całkiem pozytywny stosunek do siostry. Przybiegała pogłaskać ją po główce, obejrzeć małe nóżki. Zdawała się nie mieć pretensji o nowego członka rodziny.

Znosiła dzielnie płacz noworodka i fakt, że młodsza siostra wciąż tuli się do mamy. Pozwoliła zainstalować przy łóżku Emci jedną ze swoich pozytywek i tylko kilka razy zażądała, by znów przywiesić ją na jej osobistym łóżeczku (co oczywiście zrobiliśmy). Zaakceptowała sąsiadkę na tylnej kanapie w aucie i fakt, że z jej powodu nie może już siedzieć na środku.

Ale któregoś dnia jej się przelało.

Gdy po raz pierwszy Piotr został na dwie godziny sam z naszą dwójką, obiecał Olusi, że gdy wrócę, pójdziemy wszyscy na dwór, a on zabierze ją na plac zabaw. Ledwo więc weszłam do domu usłyszałam od progu: „Mamuśka! Aś-aś! Buty!!!”. I starszy Bąbel już otwierał szafę, wyciągał sandałki i usiłował je założyć. Gdy chwilę później Olusia stała już wyszykowana przy drzwiach, zapłakała Emilka. Ulokowałam ją więc na przewijaku do zmiany pieluchy. Wtedy usłyszeliśmy to po raz pierwszy.

-Emika, NIE! EMIKA NIE!!!

Olusia, nasz anioł, była tym razem naprawdę zła. Siostra pokrzyżowała jej plan sprawnego wyjścia na huśtawki i po raz pierwszy starszej córce skończyła się cierpliwość do niemowlaka.

„Emilka nie” zaczęło pojawiać się częściej w naszym domu. Gdy ktoś brał ją na ręce, podczas gdy Olusia chciała się z tą osobą bawić. Gdy zbyt mocno płakała. Czasem bez większej przyczyny.

Za każdym razem staraliśmy się na spokojnie tłumaczyć, że to jej siostra, że trzeba ją przewinąć/nakarmić/przytulić. Że kochamy je obie. Że musi poczekać i zaraz się z nią pobawimy.

Nie do końca to wszystko skutkowało. Wydawało się, że stosunek Oli do Emilki zaczyna być negatywny. I nie bardzo wiedziałam, jak temu zaradzić.

Aż tu nagle przyszedł ten poranek. Emcia siedziała w swoim leżaczku, gdy Ola wpadła do pokoju, podbiegła do niej i na głos powiedziała: „Emika TAK!!!”.

Nie mam pojęcia, co wpłynęło na tę przemianę, tak po prostu z dnia na dzień wszystko się zmieniło.

Jeżeli czytacie nas od jakiegoś czasu, być może pamiętacie wpis „siostra”, w którym pisałam o moich obawach co do uczuć Oli względem młodszej siostry.

Nie doceniałam jej.

Bo jeszcze tego samego dnia Olusia poszła dalej. Pochyliła się nad leżaczkiem z Emcią, by ją uściskać, a do moich uszu doleciał jej słodki głosik: „Kosiam Emike!” 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s