Jesze, jesze!

mata

Nie ma nauki bez powtarzania. To każdy wie. Nikt jednak nie powiedział mi zanim zostałam matką, że bez powtarzania nie ma też zabawy.

Nie wiem, czy każde dziecko tak ma. Pewnie większość tak. Raz wymyśloną zabawę trzeba powtarzać w nieskończoność.

Zaczęło się od wierszyków. Sama z dużą przyjemnością odkryłam sporo świetnych kawałków dziecięcej poezji i czytałam je Oli. Ale ona szybko zdecydowała, że niektóre są fajniejsze od innych i właśnie ich chce słuchać. Więc recytuję bez przerwy „Lokomotywę”, „Lenia” i „Okulary”.

Myślałam, że ucieknę w bajki. Że będę czytać córeczce do snu, odkrywając na nowo baśnie mojego dzieciństwa. Ale popełniłam błąd. Za pierwszym razem, gdy oglądałyśmy razem obrazki w „Kopciuszku” opowiedziałam jej pokrótce o tym, jak zegar bił o północy (bim, bim, bim) a Kopciuszek zbiegł po schodach (tup, tup, tup) gubiąc but. Teraz Ola chce słuchać tylko o Kopciuszku. Ba, tylko ten jeden fragment bajki ją interesuje!

Chciałam spróbować rysowania, ale z braku talentu (własnego) sięgnęłam na początek po kolorowanki. Co robi Ola? Wybiera kredkę, którą JA mam coś zamalować, po czym gdy zaczynam, wyrywa mi ją z ręki i podaje następną. Tak ją to bawi, że w zasadzie zamiast kolorowania mamy przeciąganie kredek.

Są też naklejki. Teraz już wszędzie. Bo każdą ciekawszą (auta, autobusy, kropki, gwiazdki…) Olusia przykleja i odkleja dziesiątki razy.

Myślałam, że więcej opcji da nam domek z klocków. W końcu małe ludki mogą w nim prowadzić naprawdę ciekawe życie. Niestety, ludki mają wciąż pić herbatę siorbiąc i chwaląc jej walory, albo chodzić po dachu (znów tup, tup, tup).

Wyciągnęliśmy niedawno matę edukacyjną dla Emci. Olusia oszalała ze szczęścia, kładła się obok siostry i nie mogła nacieszyć tą atrakcją. Ale potem Babcia pokazała Olusi, jak to zabawnie jej lalka wspina się po łuku nad matą na sam szczyt. Nie muszę chyba dodawać, że teraz lalka musi to robić na okrągło?

Wykończona tą monotonią w i tak monotonnej codzienności silę się jednak czasem na nowe zabawy. Czasem któraś się Oli spodoba. Tylko co z tego, skoro zaraz słyszę „Jesze, jesze!”. I przestaje być fajnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s