Wywiad z kobietą wyzwoloną

facet zachustowany

Misiu, ostatnio z naszego konta ubyło nieco gotówki, a w domu pojawiła się jakaś wielka płachta. Zapytam więc jak nasza starsza córka: „Cio to?”.

To chusta, która odmieni nasze życie!

Widzę, że zaczynasz z grubej rury.

Dwie ręce do dwójki dzieci to trochę mało. Zwłaszcza gdy myślisz o wyjściu na spacer. Przypomnę Ci Misiu, że w naszej klatce nie ma windy.
Poza tym Emilka to typ misia koala i najchętniej tuliłaby się do mnie przez cały dzień. Pomyślałam, że lepsza okazja do chustowania nam się po prostu nie trafi.

Powiedzmy, że mnie przekonałaś. Trochę się jednak boję tego całego chustowania, bo to chyba nie jest prosta sprawa. W internecie są jakieś poradniki na ten temat, ale Ty postanowiłaś skorzystać z pomocy wykwalifikowanej instruktorki. Jak zatem wiąże się to coś?

Gdy po raz pierwszy usłyszałam o chustowaniu to myślałam, że jest to łatwizna. Bo co ta za filozofia – obwiązać się kawałkiem materiału i umieścić w nim dziecko? Z błędu wyprowadziła mnie koleżanka, która, świeżo po spotkaniu z instruktorką, dość mocno zestresowana zademonstrowała mi jak to należy zrobić. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że to nie jest tak hop-siup, że tu nie ma miejsca na przypadek, że nieprawidłowo wiążąc chustę można dziecku zaszkodzić.
Większość chust tkanych jest w pasy, a to dlatego, żebyśmy mogli – pasek po pasku – dociągnąć materiał do dziecka kawałek po kawałku, starannie stabilizując kręgosłup i bioderka malucha.

To mi wygląda na dość trudne zadanie.

To zależy. Wspomniana już koleżanka długo nie mogła załapać jak to się robi. Inni stresują się w momencie wkładania w chustę dziecka. Mnie spotkanie z instruktorką wystarczyło, żeby wszystko zakumać.

No właśnie – jak ono wyglądało? Jak rozumiem było to połączenie teorii z praktyką.

Najpierw przez kwadrans instruktorka tłumaczyła jak należy prawidło wiązać chustę, na co zwrócić uwagę, jaką pozycję i dlaczego powinno przyjąć dziecko. Później przećwiczyłyśmy dwa razy wiązanie chusty, jeszcze z lalką w roli głównej. Za trzecim razem, kiedy trzeba było chustować Emilkę, nie miałam już tremy. Następnego dnia wyszło idealnie – mi było wygodnie i czułam, że Emci też jest dobrze. Myślę, że do sześciu razy sztuka.

I co, następny dzień faktycznie był zupełnie inny od poprzednich?

Poczułam się wyzwolona! Bez problemu mogę wyjść z dwiema córkami na spacer. W domu też mogę więcej zdziałać, bo wiem, że jeśli Emilka będzie potrzebowała noszenia to mogę ją do siebie przywiązać, a w tym czasie pobawić się z Olą czy pozmywać naczynia. Tak jak przypuszczałam, Emci chustowanie zdecydowanie przypadło do gustu.

Czy do chustowania trzeba mieć końskie zdrowie? Z tego co wiem to nie jesteś siłaczką, a Emila swoją wagę już ma.

Na początku bolały nie plecy, a brzuch. To trochę moja wina, bo wiązałam chyba za wysoko, uciskając… żołądek. Obawiałam się co to będzie, jak zgłodnieje i coś zjem… Ale jeszcze wiele rzeczy może wyjść w praniu.

A nie jest ci gorąco w tej chuście?

Na szczęście mamy już jesień. Gdybym wiązała się latem to wytrzymałabym pewnie maksymalnie 10 minut, bo materiał jest strasznie gruby. I długi – mówiłam już, że chusta ma 5 metrów długości?

A dziecko? Mówi się, że wychodząc na zewnątrz na spacer powinno mieć na sobie jedną warstwę więcej niż dorosły. Tu obowiązuje taka sama reguła?

Dziecko w chuście ubieramy lżej niż do wózka. Jest to spowodowane nie samą chustą, a bliskością z grzejącym rodzicem. Trzeba obserwować kark i badać, czy malec się nie zapocił.

Czyli jak jest czerwony karczek to znaczy, że za ostro hajcujemy.

Tak (śmiech). Trzeba wtedy zdjąć czapeczkę.
A poważnie – w chuście można wychodzić nawet przy piętnastostopniowych mrozach. Zimą jednak lepiej jest najpierw zawiązać chustę, a dopiero na nią założyć kurtkę czy płaszcz, bo wtedy nie tworzymy izolacji między nami a dzieckiem. A przecież chodzi o to, żeby było mu ciepło. Nam przy okazji też.

Nie jest to tania zabawa, bo chusta trochę kosztuje, a za instruktaż też musiałaś płacić. Warto było?

Tu mnie masz! Na pewno można nauczyć się chustowania w tańszy sposób. Mnie jednak zależało na tym, żeby nauczyć się tego szybko i co ważniejsze dobrze. Chciałam poznać też całą teorię. Moja instruktorka warta była tych pieniędzy, bo każda minuta naszego spotkania była owocna. Mając solidną postawę, którą mi dała mogę już z internetu nauczyć się wiązania w inny sposób, na przykład na plecach czy na biodrze.

Myślałem, że chustować można tylko na brzuchu…

Chustować można w różnych pozycjach. Zwłaszcza większe dzieci noszone są na plecach, a takie maluchy to rzeczywiście – na brzuchu.
Wróćmy na chwilę do tych pieniędzy. Pewnie można znaleźć też tańsze chusty, ale mogą być one krótsze, albo wykonane z nieoddychającego materiału, w którym raz-dwa ugotuje się zarówno osoba nosząca, jaki i dziecko.

Są takie czynności, których nie powinno się robić, gdy mamy w chuście dzieciaczka?

Zdajmy się na zdrowy rozsądek. Na pewno nie powinniśmy prasować, lepiej nie pić też gorących napojów nad głową naszego dziecka. No i oczywiście powinniśmy pamiętać o asekurowaniu główki, gdy się schylamy.

A ile czasu potrzebujesz, żeby obwiązać się chustą?

Na początku potrzebowałam chyba 10 minut. Teraz wydaje mi się, że mieszczę się w czterech, ale czasu sobie nie mierzyłam. Za to z Tobą poradziłam sobie znacznie szybciej, prawda?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s