Tu pisze Olusia

pierwszy obraz olusi

Będę szczera. Ostatnio się nie wyrabiamy. To dlatego trochę nas tu ostatnio mniej. Myślę jednak, że to się teraz zmieni. A to dlatego, że wszystko wskazuje na to, że Infantia ma nie dwóch, a trzech autorów 😉

Dla zrekompensowania Wam częstszej ciszy na blogu mała porcja naszych codziennych radości. Rozpoczynamy tworzenie ŚCIANY PŁACZU OLUSI.

***

Sonia: Olusia, co rysujesz?

Olusia: D-ziewo!

***

Jeszcze przed narodzinami Emilki Ola spędzała popołudnie u swojej babci (mamy Piotra). Przyjechała też moja Mama, więc Mała nie posiadała się z radości. Patrzy to na jedną, to na drugą i nagle zachwycona oznajmia:

Olusia: Baba! Djugi baba!

***

Po ciężkiej nocce z Emcią Piotr przejął „poranny dyżur” z dziewczynami, a Sonia odsypia. Ola staje w drzwiach sypialni.

Olusia: Misiu, wstajaj!

***

Olusia układa się na drzemkę, ale zaczyna rozrabiać i nawijać zamiast spać. Sonia wchodzi do pokoju i widzi, że zdjęła skarpetki.

Olusia: Mamo! Piti zjęła sama Olusia!

***

Olusia: Kupujest

Sonia: Co kupujesz?

Olusia: Jest kupa!

***

Za oknem słychać samolot.

Olusia: Leci coś.

***

Olusia przynosi ze swojego pokoju pluszową wiewiórkę i tańczy nią na macie edukacyjnej Emilki.

Olusia: Jestem bo-sio, jestem bo-sio!

***

Olusia bawi się autobusem, ale pogubiła gdzieś pasażerów.

Olusia: Nie ma judzi!

***

Olusia zamyka Sonię w łazience.

Olusia: Papa, di-dzenia!

***

Olusia ogląda z nami serwis informacyjny lokalnej telewizji WTK prowadzony przez Romana Wawrzyniaka i przerywany – oczywiście – materiałami reporterów.

Olusia: Jest Joman! Nie ma Jomana… Jest!

***

Sonia: Olusia, obejrzymy coś w telewizji?

Olusia: Jomana!

***

Piotr zanucił Oli „Loca, loca” Shakiry. Mała biega w podskokach po domu i krzyczy: Joka, joka, joka!

***

Olusia wyrwała kijek z ulubionej żaby („O nie…”).Mocuje się z nim chwilę („Siama!”)i udaje się umieścić go z powrotem na miejscu.

Olusia: Juś działa!

***

Jedziemy do dziadków. Olusia koniecznie chciała zabrać żabę ze sobą. Gramolimy się po schodach (Sonia z torbą dziewczyn, żabą, własną torebką, Olą za jedną rękę i Emcią w wyjątkowo ciężkim nosidełku samochodowym) i do auta. W końcu przypięte, Sonia odpala auto.

Sonia: Jest Olusia, jest Emcia, jest mama. Jedziemy!

Olusia: Ziaba teś!

***

Sonia ubiera Olusię do wyjścia, Mała chwyta czapkę.

Olusia: Olusia ciapa siama.

Sonia (po chwili): Udało się?

Olusia: Nie, jeście nie.

***

Olusia: Tata kupi.

Sonia: Co kupi?

Olusia: A-NA-NA-SA

***

Olusia: Mój! (tak nazywa jedną, ze swoich ulubionych piosenek)

Sonia: Chcesz potańczyć?

Olusia: Tak!

Sonia: To poczekaj, może uda mi się położyć Emilkę do łóżeczka.

Olusia: U-DAJ-SIĘ!

***

Piotr wychodzi do pracy.

Olusia: Tata pacy. Wjuci. Chiba.

***

Piotr poszedł do pracy innego dnia.

Olusia: Tata posied. Pacy. Djugi atem.

***

Sonia ubiera rano Olę. Mała siedzi jej na kolanach. Jest już koszulka, teraz czas na spodnie.

Olusia sama do siebie: Stań Olusia!

***

Domofonem dzwonią do nas goście. Olusia bardzo podekscytowana czeka pod drzwiami. Uchylam je, ale gości jeszcze nie widać.

Olusia: Nie ma. Poczekaj.

***

Piotr: Olusia, kto dziś u Ciebie był?

Olusia: I baba, i ciocia.

***

Jedziemy samochodem. Mała zachwycona dostrzega w oddali pociąg.

Olusia: Pociąg! Duuziii!

Sonia: Pociąg jest długi, nie duży.

Następnego dnia Sonia zmienia pieluszkę Emilce, Ola się przygląda.

Olusia: Jest kupka, duuuuga!

***

Olusia bawi się torami i pociągami, nagle przypomina sobie, że takie, tylko na żywo, oglądać może podczas spacerów z babcią Marysią.

– Amisi jutro Idzimi! Tam pociągi som!

***

Po pokoju lata mucha i siada co chwilę w innym miejscu w zasięgu wzroku Oli.

Olusia komentuje: bzzzz lata! O-cie-ka! Nie ma. Szukamy, szukamy. Jest! Olusi konana! Dobry AM? Nie. Tu siedzi. Nie ma. Susisz? Tam!

***

Przeglądamy książeczkę.

Olusia: Szukamy djugi mosta!

***

Olusia wyprowadza ze swojego pokoju wózek dla lalki, ale przy drzwiach zawadza jej drugi wózek.

Olusia: Przeprasiam! – mówi i zgrabnie go wymija.

***

Olusia przerwaca wózek, w jedno koło wbija swoją miotełkę, na drugim stawia szufelkę.

Sonia: Olusia, co to jest?

Olusia: Budowa.

***

Olusia chodzi po domu z moją wsuwką do włosów i „przykręca” wszelkie śrubki, przy swoim łóżeczku, wózku dla lalek, zawiasach w drzwiach…

Olusia: Tu pasuje… czekaj… dalej tam…

***

Środek nocy. Olusia nie może spać i nawija (to drobny wycinek z godzinnego monologu).

Olusia: Papa ide domu babaj… Jedziemy tak! Nie jubi Olusia. Olusia nie jubi ataja. Ataj djugi. Nie, ataja jubi. Golas Olusia, jobi bam! Bataty, mama nie. Bataty idziała Olusia. Duuuzio bajdzio duzio.

(Ataj – tramwaj, bataty – biedronki)

***

Sonia wkłada do swojej szafy bluzkę na wieszaku, ale niezbyt zgrabnie. Nagle wieszak z hukiem ląduje na ziemi.

Olusia: Jezuuu, Mamo!

***

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s