Złoty wiek

Jak ślicznie pachnie ten bobas! Powiedziała „mama”! On już chodzi! Zrobiłaś susiu do nocniczka! A teraz kupka!!!

Powodów do zachwytów nad dziećmi nie brakuje, zwłaszcza zwariowanym na ich punkcie rodzicom. Ale – w miarę obiektywnie – kiedy przychodzi ten czas, że ta inwestycja zaczyna się zwracać?

Wiele razy słyszałem głosy – zwłaszcza starszych osób, które albo były już dziadkami, albo dopiero szykowały się do tej roli – że małe dzieci to partnerzy nie dla nich. Owszem zajmą się wnukami, ale wtedy, gdy dzieciaczki staną się bardziej kontaktowe: będzie je można zabrać na wycieczkę, zarazić jakąś pasją, pograć w karty. No ale na takie zabawy trzeba poczekać przynajmniej kilka lat.

Ja już wiem, że… czekać nie muszę. Niespełna dwuletnie dziecko (dokładnie 21-miesięczne, ale nie bądźmy drobiazgowi) potrafi tak się zachować, tak odpowiedzieć, że choćbyś był zmęczony jak pies to uśmiech pojawi się na twej twarzy. I pojawia się coraz częściej.

Ostatnie tygodnie nie były łatwe, tak zawodowo, jak i prywatnie. Rugała mnie szefowa („Od półtora miesiąca nie napisałeś niczego na naszego bloga. Popraw się, bo się wyleję!”), cierpiały dzieci. Przykłady? Pod moją opieką Ola osiągnęła rekordowy poziom napełnienia pieluchy. To było chyba 150 procent normy i podłogę trzeba było sprzątać. Emilia z kolei mogła się przekonać o roztrzepaniu swego ojca, gdy przypinałem ją w aucie. Nosidełko zostało zapięte pasami tylko z jednej strony, choć nic mnie nie goniło i miałem czas, żeby zrobić to porządnie. Było tak źle, że Sonia nazywała mnie swoim… utrapieniem.

Te nie najłatwiejsze chwile chyba już za nami, a dużą pomocą była w nich nasza mała Ola. Gadułą była zawsze, ale ostatnio nowe słowa przyswaja w zastraszającym tempie, co pozwala nam prowadzić dość niesamowite dialogi. Uwielbiam oglądać jej tematyczne zabawy, ze smokiem żłopiącym przygotowaną w wiaderku zupę. A gdy sprawa staje na ostrzu noża i zdarza mi się pogrozić palcem, Aleksandra potrafi udawać, że zaraz mi ten palec… odgryzie. Można z nią śpiewać piosenki, można negocjować, można przekonać, że płakać nie warto. Zaczął się złoty wiek.

Motywowany właśnie tym pięknym okresem, a także poniekąd groźbami szefowej, obiecuję pisać częściej. Nie tylko o Olusi, bo ta druga też jest niczego sobie. Zresztą szefowa też 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s