Podgrzewamy atmosferę

cicha noc

-Cio to? – Olusia zatrzymała się na obrazku przedstawiającym choinkę w dawno nieprzeglądanej „Księdze dźwięków”. To był ten moment. Chwilę później opowiadałam o Bożym Narodzeniu, Wigilii i prezentach pod choinką, a jej wielkie czarne oczy powoli wypełniały się zachwytem.

Chłonęła  każde moje słowo. Dla niej to wszystko było nowe, bajkowe, ciepłe i niesamowite. W końcu zapytałam:

– Olusia, a Ty co chciałabyś dostać pod choinkę?

– Choninkę. Taką małą –odparła natychmiast.

Potem było lepienie choinek z ciastoliny, wypatrywanie świerków i sosen na spacerach i odkrywanie ich w znanych już nam książkach.

choinka z ciastoliny

Babcia Olusi uznała, że nie ma sensu zwlekać i obiecała, że zafunduje wnuczce nie tylko małą choinkę, ale także bombki, łańcuch i lampki. Choć jestem przeciwniczką przedwczesnego strojenia drzewek, ubrałyśmy ją wspólnie jeszcze przed Mikołajkami, kiedy przeziębienie zatrzymało nas w domu na cały, długi i smętny dzień.

W nocy z piątego na szóstego grudnia Olusia obudziła się tradycyjnie na mleko , a gdy Piotr przyniósł butelkę, usłyszał bardzo trzeźwe pytanie: – Cio to???

Mikołaj zdążył już zostawić przy choince sporą paczuszkę. Jednak dopiero rano miała zobaczyć bębenek, który jej przyniósł.

mikolaj przyszedl

– Olusia, musisz być grzeczna, bo Aniołek patrzy i wszystko widzi. Zagląda przez okno i grzecznym dzieciom przyniesie pod choinkę prezenty w wigilię Bożego Narodzenia.

Któregoś dnia przy obiedzie Olusia nie chciała nawet tknąć pulpecików, które normalnie zjadała bez problemów. Wiedziałam, że jak tylko spróbuje, pójdzie z górki. Generalnie stosujemy umiarkowane BLW, tym bardziej, że teraz Mała i tak wszystko chce jeść SAMA . Ale jest wybredna i czasem potrzebuje zachęty. Przypomniała mi się wówczas zabawa, którą dawno temu mój ojciec wymyślił dla mojej młodszej siostry, gdy po zakończonym przez całą rodzinę posiłku ona nadal ślęczała nad talerzem.

– Jedzie saniami Święty Mikołaj. Ma worek pełen prezentów. Otworzymy jeden z nich? Olusia, zjedz ten kawałek, to się dowiemy co jest w środku…

Pyszczek rozdziawił się szeroko. Wymyślałam lalki, autka i instrumenty, ale Olusia w chwili napięcia przed rozpakowaniem prezentu za każdym razem spodziewała się jednego.

– Zobaczymy co jest w trzeciej paczuszce?

– Choninka!!!

Zaliczyłyśmy więc ze trzy choinki, a do tego bombki i łańcuchy, a wraz z odpakowywaniem kolejnych prezentów znikały kolejne klopsiki, aż do ostatniego.

zjedzony obiadek

Jako, że Olusia nie jest jeszcze na etapie „muszę mieć”, trudno było więc z niej wydobyć deklarację, co chciałaby dostać od Aniołka. Planowałam rysowanie listu do niego, ale skończyło się na rysowaniu choinek z mnóstwem bombek.

No to będzie choinka. I śpiewanie kolęd, bo Ola już w kółko nuci „Cichą noc”. Chcecie posłuchać? 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s