Krok do przodu, krok do tyłu

ucieczka_z_lozeczka

– To już najwyższy czas. Widziałeś, żeby dwuletnie dziecko spało w zamkniętym łóżeczku? A poza tym Ola nauczyła się ostatnio wchodzić do łóżeczka z fotela, a to przecież niebezpiecznie – przekonywała matka dziecka. I przekonała.

Prolog

Wieczorową porą zaopatrzony w klucz imbusowy ojciec otworzył klatkę. Wielka była radość matki dziecka i samego dziecka. Przez ojca przemawiał jak to często bywa sceptyk. Było parę wątpliwości, m.in. jak zabezpieczyć córkę przed ewentualnym wypadnięciem z łóżka, no ale od czego jest ten wielki miś. Z poczuciem dobrze wykonanej roboty rodzina udała się na kolację i wieczorną kąpiel.

Akt I

Jak co wieczór dziecko wylądowało w łóżeczku z butlą mleka. Trzy ściany były dobre, tylko jedna się zepsuła, ale po co siać defetyzm. Po nie dłuższej niż zazwyczaj walce córka zapadła w sen. I to w łóżeczku. Świadkowie donoszą, że w salonie słychać było strzały. Korków od szampana.

Akt II

Zegar pokazywał 1:30, gdy ojciec postanowił zwlec się z łóżka i zobaczyć co się dzieje w sypialni córki. Podłoga prezentowała się okazalej niż w ciągu dnia. Pod oknem walały się puzzle, przy łóżku leżały książki, a tuż przy wejściu do pokoju leżały tory kolejowe, po których co jakiś czas śmigał pociąg. Co ciekawe łóżeczko nie stało puste: podsypiała w nim pilnująca córki matka. Kilkanaście minut negocjacji wystarczyło, by dziecko po godzinnej przerwie w spaniu zdecydowało się wrócić do łóżka, z którego do sypialni trzeba było przegnać rodzicielkę. – Dobranoc – rzucił córce na odchodne ojciec. – Obym nie musiał tu wracać. Za szybko – dodał pod nosem.

Akt III

Tatuś, tatuś… Czyżby ktoś zmienił dźwięk budzika w komórce? I dlaczego ktoś przestawił w nim godzinę? Przecież dopiero 4:20… Przy łóżku nieprzytomnych rodziców pojawiła się córka. Za nic w świecie nie dała się przekonać do dospania. Nie pomogły prośby, groźby i propozycja korupcyjna aby dospać w małżeńskim łożu. Nie dał rady nawet hipnotyzujący żółw-iluminator, rzucający kolorowe światełka na sufit i śpiewający w kółko „Twinkle, twinkle little star”. Gwiazdeczka padła dopiero o 9.15, ale za to w swoim łóżeczku. Pyrrusowe zwycięstwo.

Epilog

Po powrocie z pracy ojciec skierował swoje pierwsze kroki (no dobrze, najpierw poszedł do łazienki umyć ręce) do szafki z narzędziami. Odszukał klucz i dwie śrubki. Następna noc musi być lepsza.

Reklamy

2 thoughts on “Krok do przodu, krok do tyłu

  1. My nie wyjmowaliśmy szczebelków ani nie demontowaliśmy boku, w wieku 2 lat i 5 miesięcy nastąpiła przeprowadzka do dorosłego łóżka. Moment był dobry, ani razu nie wyszła na nocne zabawy 🙂 Mieliśmy tylko nadzieję, ze rano będzie przychodzić do nas sama, ale niestety nadal woła: „Mamo, mamo! Maaaaaaaaaaaaaaamooooooooooooooooooooooo!” i trzeba iść 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s