Jak wytrzymać z chorym dzieckiem w domu

Roszpunka chora

Zakatarzone, marudne, bez apetytu. Wciąż chce się przytulać, złości się bez przyczyny, zmienia zdanie co chwilę. Ty niewyspana, zmęczona, zajęta bardziej niż zazwyczaj, znudzona walką o podanie lekarstw. Znacie to?

Przez dwa lata życia Oli nie znaliśmy, co to choroba dziecka. Omijały nas trzydniówki, reakcje poszczepienne i gorączka przy ząbkowaniu. Czasem Mała miała problemy z brzuszkiem, zmagaliśmy się z alergiami, wysypkami i marudnością, ale źle nie było.

W ostatnim czasie coś się zmieniło. Być może to ta zima, która jest ale jej nie ma, temperatura wciąż wokół zera, brak porządnych przymrozków, które wytłukłyby te zarazki. Nie wiem. Faktem jest, że naokoło wszyscy są chorzy. I ich dzieci też. Co chwilę.

Do lekarza dzwonię o ósmej rano: – Na dziś już komplet pacjentów, chyba, że pani zaryzykuje i przyjedzie, może lekarz zgodzi się przyjąć.

Oczami wyobraźni widzę siebie z tą marudną dwójką, czekającą godzinę albo półtorej pod drzwiami w korytarzu zatłoczonym przez inne chore dzieci. Dziękuję, nie jest aż tak źle, może wygrzejemy się w domu i przejdzie. Zresztą, może to te ząbki? Ola wciąż gada, że bolą ją ząbki, faktycznie wychodzą piątki i to wszystkie na raz przedzierają się przez dziąsła! Emi też idą jedynki, choć jeszcze się nie przebiły, a ja nigdy nie wiem kiedy jest już naprawdę blisko. Pamiętam tylko, że Ola zanim skończyła 7 miesięcy miała już pierwszy ząb.

No to siedzimy w domu, chwilami już wydają się zdrowe, po czym znów nagle 38 stopni na termometrze.

Szukamy lekarza, który przyjechałby na wizytę domową, prywatnie. No way, obłożeni pacjentami od rana do wieczora, nie przyjadą. W przychodniach podobno szczepienia odwołane, zdrowych nie przyjmują, bo tyle jest chorych.

Siedzimy więc dalej. Na dwór nie można wyjść, nikogo też nie zaproszę, szlag mnie w domu trafia, co tu z dziećmi robić? Odpadają też szalone tańce, gonitwy i zabawy z wodą.

parasol2

– Olusia, chcesz żeby mama zbudowała namiot?

– Tak!

Prześcieradła pozahaczane o regał i fotel, coś miękkiego do środka. I poduszki. Dużo poduszek. Można więc siedzieć albo leżeć obok siebie, poprzytulać się, poczytać spokojnie książeczki. Spokojnie, bezpiecznie. Idealna, leniwa zabawa na chorobę.

namiot

Mam jeszcze kilka pomysłów, może ktoś skorzysta (niekoniecznie w czasie choroby):

  • nagrywanie na dyktafon swoich głosów, rozmów, wierszyków, piosenek;
  • wspólne pieczenie czegoś pysznego;
  • dzień zapachów – pokazywanie dziecku różnie pachnących przedmiotów: mydło, perfumy, przyprawy, owoce, kwiaty, świeże pranie itp.;
  • przygody zabawek – wybieramy ulubionego pluszaka i pozwalamy mu „wejść” do książki, poznać jej bohaterów, przeżyć w niej przygody, przespać się w książkowym łóżku, odwiedzić sklep… (w tej roli doskonale sprawdza się u nas seria „Ulica Czereśniowa”);
  • zabawa w lekarza – choroba to idealna okazja, by dziecku wytłumaczyć, po co te syropki i lekarstwa oraz mierzenie temperatury.

kopytka

A Wy jakie macie sposoby na domowe zabawy w czasie choroby?

Reklamy

One thought on “Jak wytrzymać z chorym dzieckiem w domu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s