Idealny dzień z dzieckiem

farbki

Będąc w ciąży przygotowywałam się do macierzyństwa. Teoretycznie. Szkoła rodzenia, książki, porady innych mam. Wzięłam sobie do serca tę, że dzieci potrzebują stałego rytmu dnia. Bardzo chciałam ją zastosować.

Ale nigdy mi to nie wyszło.

Jedyne, co nam się udaje, to stała pora kładzenia dzieci spać. To by było na tyle.

Nie wiem, jak robią to inne mamy. Szczególnie mamy dwójki maluchów. Bo każde dziecko ma swój osobny rytm i harmonogram.

Ale załóżmy, że dostosowujemy się do naszej Oli w tym całym planie dnia. W teorii mam całkiem jasne wyobrażenie, jak by to mogło wyglądać.

7.00 – pobudka, toaleta, ubieranie
8.00 – śniadanie
8.30 – zabawa
10.00 – spacer
12.00 – zupka
12.30 – drzemka
14.00 – obiadek
15.00 – zabawa
16.00 – podwieczorek
16.30 – zabawa
19.30 – kąpiel
20.00 – sen

W rzeczywistości jednak plan ten, niby taki lekki i ramowy, nigdy się nie powiódł, bo nie uwzględnia on kilku obecnych niemal każdego dnia zdarzeń:

– przebieranie Emilii z powodu nieszczelnej pieluchy,
– przebieranie dzieci z powodu zjedzonego posiłku,
– przebieranie dzieci z powodu wpadki przy okazji odpieluchowania,
– w ogóle samego przewijania młodszego dziecka kilkanaście razy na dobę,
– i karmienia co trzy godziny,
– ciągłych choróbsk w sezonie jesienno-zimowym, które wstrzymują spacery,
– podawania syropków, kropelek itp.,
– czasu potrzebnego na ubranie dwójki dzieci do wyjścia, jeśli spacer jednak ma się odbyć,
– skrócenia i wydłużenia czasu spaceru z powodów takich jak: niezabranie z domu smoczka/rękawiczek/pieluszki do zasłonięcia dziecka w wózku przed ostrym słońcem (niepotrzebne skreślić), zepsucie humoru po zaliczeniu gleby przez starsze dziecko, głodu młodszego dziecka, głodu starszego dziecka, głodu matki, złego oszacowania warunków pogodowych itd.,
– wymyślania i gotowania drugiej wersji obiadu wskutek grymasów,
– sprzątania bieżących szkód (np. śladu długopisu na stole, zapierania plam z owoców, zbierania rozsypanych płatków śniadaniowych),
– przesunięcia czasu zaśnięcia

i – najgorsze ze wszystkich:

– braku drzemki dziecka.

Na to wszystko nakłada się jeszcze jedna ZASADA. Ilekroć stwierdzimy, że możemy mówić już o jakimś rytmie w naszym domu, bo dajmy na to starsze od tygodnia śpi w dzień o tej samej porze, a młodsze ma trzy drzemki, natychmiast dzieci zmieniają swoje zwyczaje i starsze znów spać nie chce a młodsze przestawia się na dwie drzemki. A my na nowo próbujemy zbudować w tym wszystkich chociaż fasadę jakiegoś planu.

Pewna mama bliźniaków powiedziała mi kiedyś : „zasadą u nas jest to, że nie ma zasad; każdy dzień jest inny”. I ta prawda, przy dwójce małych dzieci, jest aktualnie najbliższa i naszej nieidealnej rzeczywistości. Do jutra 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s