Nic nie powiem

W życiu z dziećmi obowiązuje jedna zasada: nie ma żadnych zasad.

Dwa tygodnie temu sąsiadom urodziło się dziecko. Pod ich drzwiami cisza jak makiem zasiał. Nic dziwnego, że kiedy spotkałem znajomego, ten był uśmiechnięty i zrelaksowany: – Mały śpi, je, czasem tylko popłacze. Ale jest dobrze. Nie mamy prawa narzekać.

Spotkałem go… dwa dni później. – Stary, jaka masakra! To jakaś rzeźnia. Mały płacze nie wiadomo dlaczego, a przez dwie ostatnie noce nie zmrużyłem oka. Na szczęście czeka mnie wyjazd w delegację – ucieszył się na koniec.

Pamiętam dobrze czas, kiedy Emilia pojawiła się w domu. Przez pierwsze dni mieliśmy tutaj Dziki Zachód. Dziewczyny zasypiały, gdy na zegarze było po godz. 22.00, a życzliwi komentatorzy mówili, że to nie do pomyślenia.

Dziś jest zupełnie inaczej. Z reguły o 20 mamy już święto lasu. Ale nie wiem, czy chcę o tym pisać. Nasze doświadczenie uczy, że jak tylko dopatrzymy się w zachowaniu naszych córek jakiejś reguły (zazwyczaj korzystnej dla nas), to następne dni przynoszą nam jej zaprzeczenie.

Dlatego nic już nie powiem. Po prostu pójdę korzystać z wolnego wieczoru.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s