Urlop ojcowski

urlop_ojcowski

To drugi i ostatni tydzień mojego urlopu ojcowskiego. Jak tylko wrócę do pracy złożę podanie o inny. Wypoczynkowy.

Na początek zaniosę kaganek oświaty. Urlop ojcowski nie ma nic wspólnego z tacierzyńskim. Ojcowski to 2 tygodnie, które przysługują tylko świeżo upieczonemu tatusiowi. Taki dżentelmen ma rok na to, by wybrać ciągiem 2 tygodnie wolnego na swoją pociechę. Tacierzyński (też Was drażni ta nazwa?) to z kolei urlop, który można „uszczknąć” z tzw. rocznego macierzyńskiego. Tyle teoria, teraz praktyka.

Jeszcze zanim zacząłem urlop usłyszałem od żony, że skoro to urlop ojcowski, to niech nic innego poza opieką nad dziećmi nie przychodzi mi do głowy. Na nic tłumaczenia, że akurat ten ojcowski to na Emilię, więc jeśli się kimś zajmować to tylko młodszą córką. Umarł w butach.

Pierwsze dni minęły bez większych kłopotów – sporo się działo: jakieś wyjazdy, wizyty, drzwi otwarte w przedszkolach. Pod koniec tygodnia już dobrze wiedziałem czym jest opieka na pełen etat: zaproponowałem, żeby Sonia zaplanowała sobie jakiś weekend w spa (rzecz jasna bez dzieci). Dziś wieczorem już niczego nie proponuję. Siedzę na kanapie, wiem, że muszę coś napisać, ale nie mogę się zmusić do sięgnięcia po laptopa. Nic to, że dziewczyny były kochane. Sama ich obecność wystarcza, żeby – kiedy wreszcie znalazły się w łóżkach – wywiesić białą flagę. Drogie matki, wychowujące na pełen etat – O, cześć Wam!

Ale żeby nie było tak smutno – lubię ten czas. Taki urlop daje szansę, by „podzielić się” dziećmi. Wreszcie mogłem bez problemu pobyć sam na sam ze swoimi córkami. Z Emilią, której opowiadałem – rozważając promocyjną ofertę ekspresu do kawy – że to przecież bez sensu, bo właśnie rzucam picie kawy. Z Olą, z którą pojechaliśmy na myjnię samochodową: Olucha na początku bała się tego dziwnego garażu, ale w końcu dała się przekonać i była z siebie bardzo dumna; ja z niej też. Nawet wizyta na basenie, gdzie wybraliśmy się już w pełnym składzie miała coś w sobie. Nic to, że ani przez moment nie miałem wolnych rąk. Szczęśliwe miny moich bab (wszystkich trzech) były wystarczającą zapłatą.

Oby uśmiech nie schodził z ich twarzy do końca urlopu taty. Czyli jeszcze przez pięć dni. Ufff 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s