Tu pisze Olusia – część szósta

obraz olusi_szosty

Po ponad dwumiesięcznej przerwie wracamy z cyklem „Tu pisze Olusia”. Nazbierało się przez ten czas tekstów naszej pierworodnej, mamy nadzieję, że poprawią Wam humor tak jak i nam 🙂

PRZYCHODZI BABA DO LEKARZA

Do stołu podbiega Ola, trzymając lalkę Roszpunkę. Uderza celowo jej głową w kant.

Ola: – Ojej! Boli głowa lali! – przytula poszkodowaną  – Już dobrze, już dobrze…

***

Piotr zastaję Olę z wypatroszonym pluszowym pieskiem. Wszędzie pełno waty ze środka.

Ola: – Olusia się bawi.

Nazajutrz.

Sonia: – I kto teraz naprawi pieska?

Ola: – Tatuś? Niemożliwe.

***

Ola przychodzi rano do naszego pokoju po kilku dniach gorszego samopoczucia.

– Jestem już zdrowa – oznajmia.

CZERPAĆ Z ŻYCIA GARŚCIAMI

Ciepły dzień, Ola w podskokach wpada na plac zabaw, biega od jednej atrakcji do drugiej i śmieje się w głos: – Jak tu przyjemnie!

***

Po powrocie z zakupów Sonia tradycyjnie znajduje przy siatkach buszującą Olę, która tryumfalnie wyciąga maliny: – Co tu mamusia kupiła?! Maliny! Jakie to pyszne!

***

Jedziemy rodzinnie na basen. Ola w aucie: – Jedziemy na basen! Ile tam będzie wody!

SŁUCH MUZYCZNY

Ola śpiewa:

– A ja mam psa, małego psa, przyniosłam go odkurzaczem! (oryg. – z podwórza)

***

Innym razem.

– Chwała na wysokości, a pokoik na zie-mi!

PRZYPADEK?

Ola mierzy Piotrowi temperaturę. – Trzydzieści osiem dziewięć! – stawia diagnozę.

***

Popołudnie, Ola nie może się doczekać „Kota Prota” w telewizji.

Sonia: – Ola, jeszcze jest czas.

Ola patrzy na zegarek na piekarniku: – Ale jest trzydzieści osiem!

Sonia spogląda na wyświetlacz. 16:38!

(spokojnie, jak widać po poprzedniej anegdocie, to po prostu ulubiona aktualnie liczba)

UPS, UWAŻAJ, CO MÓWISZ

Piotr woła dziecko tradycyjnie już po załadowaniu pralki: – Ola, chodź puścić pralkę.

Tym razem jednak z jej pokoju dochodzi głosik: – Nie, Olusia jest zajęta, bawi się klockami!

***

Przestało nam działać DVD. Mamy podejrzanego, ale dowodów brak. Ola wtajemniczona w próby naprawy, zakończone niepowodzeniem, podbiega do odtwarzacza: -O nie! Zepsuło się! Nie umiem naprawić! KUJDE!

TRUDNE RELACJE SIOSTRZANE

Ola kolejny raz popchnęła Emilkę. Wysłana do pokoju, by przemyślała sprawę, po chwili wraca i oznajmia: -Chciałam przeprosić – podchodzi do Emi i gładzi ją po głowie. – Przepraszam Emilko, nie chciałam tak zrobić.

***

Dzień po tym, jak Emilka przeraczkowała do niskiego stolika i rozlała zawartość kubeczka, Ola siedzi w swoim foteliku i spogląda na miejsce tych wydarzeń.

– Mamusiu, pamiętasz jak Emilka rozlała tam mój soczek?

***

Olusia patrzy na siostrę.

– Nie lubię… – łapie wzrok mamy i zmienia plany – Lubię Emilkę. I kocham. I lubię bawić się.

***

Ola wychodzi z łóżka po próbie drzemki, siada do obiadu i po chwili zauważa, że w międzyczasie zniknęła Emilka (bo „skutecznie” poszła na drzemkę).

Ola: – Nie ma Emilki.

Sonia: -Nie ma. Tyle opowiadałaś, że jej nie lubisz, że poszła sobie z powrotem do szpitala.

Ola chwilę milczy, poważnieje. Nagle przemawia: – Chciałam mieć Emilkę. I kochać. I bić.

***

Po pokoju Ola rozbija się wózkiem jak szalona.

Piotr: -Ola, uważaj na Emilkę, bo zabiorę Ci ten wózek.

Ola: – Możesz zabrać.

Piotr: -Taaak? To może go wyrzucę?

Ola: – Chcesz wyrzucić? Co Ty opowiadasz!

***

Emilka weszła w fazę głośnego gaworzenia. Ola ogląda bajkę, gdy młodsza siostra zaczyna nadawać.

Ola: – Emilka, nie gadaj!

LEPSZE MOMENTY

Emi znów głośna.

– Emilka nie gadaj! – Ola patrzy na Sonię, która już ma jej coś powiedzieć. Podchodzi do siostry, patrzy jej w oczy i dodaje od siebie: – Ci mogę pogadać? Mozieś.

***

Wracamy do domu całą rodziną, wnosimy śpiącą Emilkę w nosidełku. Po chwili ta się budzi, a Ola pochyla się nad nią:- Cześć Emisiu! Wyspałaś się?

***

Ola układa puzzle, do akcji wkracza młodsza siostra.

Ola:- Nie ruszaj Emisiu, to już gotowe!

***

Wracamy wyjątkowo dwoma autami od dziadków. Baby razem, Piotr za nimi. Ola całą drogę przeżywa.

Ola: – Nie ma tatusia.

Sonia: – Olusia, tatuś jest. Jedzie za nami.

O: – Nie ma tatusia.

S: – Oluś, mówię Ci, że jedzie za nami. Ty go nie widzisz, ale ja tak. Widzę go w tym lusterku.

O: – Nie ma lusterka.

S: – No tu jest na górze, widzisz?

O: – Nie ma tatusia.

I tak w kółko przez piętnaście minut. Gdy Sonia już dojeżdża i słyszy pięćdziesiąte „nie ma tatusia”, mówi już przez zaciśnięte zęby: – JEST. TATUŚ. JEDZIE. ZA. NAMI!

Na to Olusia zupełnie spokojna: – Nie tak głośno. Obudzisz Emilkę.

W CZASIE DESZCZU DZIECI… SĄ KREATYWNE

Ola patrzy przez okno: – Sprawdzę czy pada deszcz. Nie ma padadeszczu!

***

Wsiadamy do auta w pośpiechu, bo leje jak z cebra. Ola patrzy na trzymaną w ramionach lalkę Latitę (sama wymyśliła to imię): -Latito! Ale jesteś opadana!

***

Olusia: Krowa przynosi mleko, a kura przynosi jaja.

Sonia: Daje, nie przynosi.

Olusia: – Krowa daje mleko. I Idzie spać.

ZMAGANIA ZE SNEM

Wieczór, Ola powinna już spać, ale co chwilę coś wymyśla, by wyjść z łóżka. A to tulić, a to zobaczyć noc, a to siusiu. Nagle do Piotra (śpiewnie, na melodię „Brown girl in the ring” Boney M.):

– Chce iść do mamy, sia-la-la-la-la!

Chwilę później odsyłamy ją do łóżka. Ola powłuczy nogami, ale wychodzi. Z jej pokoju dochodzi po chwili:

-Poszłam do łóżka! Poszłam do łóżka i śpię!

***

Ola w porze dziennej drzemki. Poszła do łóżka, ale słyszymy, że cały czas coś gada. Przez szparę widzimy, jak siedzi otoczona książkami, które pokazuje usadzonym grzecznie lalkom. Nagle je tuli: – Moje córeczki!

Ta sama pora drzemki, jakiś kwadrans później. Ola wchodzi nagle do salonu.

– Cześć Mamusia, jak tam?

ROZŁOŻYĆ MATKĘ NA ŁOPATKI

Ciężki dzień. Sonia na skraju wytrzymałości.

Sonia: – Jak będziecie tak obie płakać, to ja…

Olusia: – Dostaniesz na głowę?

***

Sonia: – Ola, puść mi bałwana – usiłuje matka odgonić szkodnika z kuchni.

A ta tylko patrzy.

Sonia: – Ola puść mi „Ulepimy dziś bałwana” – konkretyzuje.

A ta patrzy dalej, marszczy brwi i mówi: -Pjoszę.

Sonia: PROSZĘ Ola, puść mi bałwana.

Ola uśmiecha się z satysfakcją i rusza do wieży.

***

Sonia wraca do domu, gdzie dziećmi zajmował się Piotr i w międzyczasie złożył dawno niewidzianą zabawkę.

Sonia: – Olusia, czy tata złożył wulkan?

Olusia: – Tak! Chcesz zobaczyć mamusiu?

***

Sonia przychodzi z Emilką do pokoju Oli, siadają na dywanie usianym zabawkami wszelkimi. Konsternacja.

Ola: – O nie! Ale! Tu! Bałagan!

***

Ola czochra Soni włosy. Uśmiecha się szeroko: -Suuupeeer…

Tradycyjnie już przypominamy, że czekamy na teksty Waszych dzieci, na kolejną ścianę płaczu „Tu piszą dzieci”. Piszcie na infantia.blog@wordpress.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s