Skąd się biorą dzieci?

domowy plac zabaw

Kiedy rząd wprowadził roczny urlop rodzicielski, natychmiast podjęliśmy decyzję o szybkich staraniach o drugie dziecko.

– Zobaczysz, teraz będzie dużo rodziców z dziećmi o małej różnicy wieku – powiedziałam do Piotra.

Wkrótce na naszym osiedlu zauważyłam, że mamom roczniaków ponownie zaokrągliły się brzuszki. Może trochę mierzę innych swoją miarą, ale jednak pójdę w zaparte i postawię tezę: roczny urlop macierzyńsko-rodzicielski wpłynął w wielu przypadkach na szybszą decyzję o drugim dziecku.

Trudno się dziwić tej logice, w końcu roczna przerwa w pracy dla mam (a często dłuższa, jeżeli dochodzi do niej zwolnienie w ciąży) sprawia, że kobieta lekko wypada z obiegu. W firmach bywa, że w tym czasie zmienia się bardzo dużo, a sama pracownica (ależ to jest brzydkie słowo) o ile nie tęskni potwornie za pracą, zaczyna się zastanawiać, czy jest sens na nowo się w wdrażać, skoro planuje jeszcze za jakiś czas kolejną zawodową przerwę na drugie dziecko (znów mierzę swoją miarą, ale brniemy dalej).

Poza tym roczne dziecko jest jeszcze wcieleniem słodyczy, przed buntem dwulatka ;), rozwija się dosłownie w oczach i mama myśli, że szkoda byłoby to stracić, ponosząc przy okazji koszty za żłobek albo nianię. I tak oto rodzice stają przed pomysłem „a może by tak od razu pójść za ciosem?”, w końcu powszechnie wiadomo, że z małą różnicą wieku będą się razem chować i mieć świetny kontakt. Znajomi posiadający już dwójkę maluchów w krótkim odstępie czasu, na tym etapie przebąkują coś o „trudnym pierwszym roku”, ale już słodka wizja dwóch brzdąców kiełkuje w głowie rodziców, a chwilę później kiełkuje już nowe życie pod sercem matki.

I tak oto dziewięć miesięcy później zostajecie rodzicami po raz drugi.

Jeżeli mieliście dotąd poczucie, że panujecie nad wszystkim, to jest ten moment, kiedy je mieć przestajecie.

Dwa maluchy na dwoje dorosłych to wcale nie jest równy układ. Łatwo to sobie wyobrazić, jeżeli obserwowaliście pojawienie się w rodzinie pierwszego dziecka. Ten tłum w kolejce do noszenia, wożenia na spacerki i przywożenia garnka pomidorówki dla świeżo powiększonej rodziny. Teraz przecież jesteście już doświadczonymi rodzicami, poradzicie sobie.

Niestety, teraz dopiero się zaczyna. Chcę Wam dziś powiedzieć, jak to tak naprawdę jest przez ten pierwszy rok z dwójką maluchów o małej różnicy wieku. Mówiąc o małej różnicy wieku mam na myśli od 1-2 lat między dziećmi (tym, którzy mają mniej, kłaniam się tylko w pas i milknę).

Choćbyście byli mistrzami organizacji, przeczytali wszystkie fachowe książki, poradniki a nawet podręczniki studentów medycyny i pedagogiki, nie jesteście w stanie przygotować się na to, co was teraz czeka.

Moja pierwsza i najważniejsza rada brzmi:

Przyzwyczaj się do dźwięku płaczu

Wiem, to brzmi strasznie. Przy pierwszym dziecku stawaliśmy na uszach, by nie zdążyło nabrać z płuca powietrza przed szlochem, a gdy już płakało też stawaliśmy na uszach, by znaleźć przyczynę i natychmiast temu zaradzić. Gdy w domu pojawia się po raz drugi noworodek, wiemy już, że te za pomocą płaczu komunikują się ze światem, lecz mamy już w domu i drugie dziecko, które choć starsze, także nadal dość szeroko korzysta z tej formy komunikacji.

Tak, w ciągu pierwszego roku będą takie chwile, kiedy płacze te łączyć się będą w symfonię, a Wy zastanawiać się będziecie, którym zająć się z pierwszej kolejności. Tym, które chce mleka, czy tym, które wścieka się bo nie może dosięgnąć czegoś ze stołu? Tym, które uderzyło się w głowę, czy tym, które nie chce być gdzie indziej niż na rękach mamy?

Nauczycie się ustalać priorytety i działać błyskawicznie. Tu nie ma już czasu na masażyki i leniwe przytulasy przy przewijaniu. Szczególnie o poranku, gdy noworodek brudzi pięć pieluch w godzinę, a starszak uczy się w tym samym czasie korzystać z nocnika. Do tego jedno trzeba nakarmić, drugiemu podać śniadanie, ubrać, przebrać, znów ubrać na spacer…

A właśnie, spacer, to jest dopiero temat na książkę. Zanim urodziła się Emi bardzo liczyłam na to, że rodzice z podobnymi doświadczeniami udzielą mi z tej kwestii jednej słusznej rady. Co jest najlepsze: wózek dla dwójki, spacerówka plus chusta, spacerówka plus nosidło, gondola z dostawką czy gondola plus spacerujące nóżki? Chciałam zaoszczędzić na zbędnych wydatkach i od razu trafić w 10.

Niestety, nie ma jednej słusznej drogi, a już na pewno nie ma jednej na cały rok. U nas sprawdziła się chusta, a potem wózek dla Emi a Ola na nogach. Nie wchodząc już w szczegóły, spacery to generalnie chyba jedno z największych wyzwań przy dwójce, choć wiele zależy od dzieci i ich upodobań do noszenia/jeżdżenia/chodzenia, tego czy mieszkamy w poziomie parteru, a jeśli nie to czy jest winda. Schodzenie z dwójką z drugiego piętra bez windy i powrót ze spacerów zapamiętam na całe życie. Po każdym spacerze czułam się jak bohaterka we własnym domu. I wiem, że nią naprawdę byłam 😉

Wiele w pierwszym roku zależy od relacji między dziećmi. Generalnie wyróżniam tu trzy typy relacji w zależności od stosunku starszaka do młodziaka. Młodziak bowiem w każdym przypadku adoruje starsze rodzeństwo na tym etapie. Pierwszy typ: wielka miłość. Przejawia się skłonnością do całowania, tulenia i ściskania malucha, a rodziców zmusza do nieustannej kontroli, czy ten wychodzi z tego cało. Typ drugi: obojętność (to nasz przypadek). Nowy członek stada nie interesuje za bardzo starszego, swoją ignorancją stara się pokazać, że ten w ogóle się nie liczy. Plus jest na pewno jeden – nie trzeba się tak bardzo obawiać o zduszenie w siostrzanym/braterskim uścisku malucha. Typ trzeci: jawna niechęć. Starszak walczy o swoją pozycję zaciekle usiłując wykończyć przeciwnika (czyt. rodzeństwo) podszczypywaniem, popychaniem i gryzieniem.

Jak przetrwać pierwsze pół roku? Oprócz pogodzenia się z niepanowaniem nad wszystkim i pojawiającym się dość regularnie dźwiękiem płaczu, zalecam

Inwestycje

Warto maksymalnie ułatwiać sobie na tym etapie życie. Nam ułatwiły je: naprawdę fajna mata edukacyjna, leżaczek i wspomniana wcześniej chusta. Ponadto, szczerze mówiąc, nie znam takiej mamy, ale na pewno są i za to im biję pokłon, które mając szybko drugie dziecko nadal trzymają się tych wszystkich Eko-założeń. Mówię o wielorazowych pieluchach, samodzielnemu gotowaniu z Eko produktów i nie włączaniu telewizora. Jeżeli taka mama mnie czyta: naprawdę Cie podziwiam. Ja niestety nie wyobrażam sobie jakbym to wszystko ogarnęła, gdyby nie pampersy, słoiczki przynajmniej co któryś dzień (dzięki Ci Emi, żeś to chciała jeść) i Kot Prot. No właśnie,

bajki.

Z radością odkrywałam, że nie tylko ja, ale i inne mamy w podobnej sytuacji ratowały się telewizją. Kiedyś pisałam o tym, że Ola generalnie nie ogląda bajek. I tak było. Ale gdy pojawiła się Emi, nawet 20 minut telewizji potrafiło uratować sytuację. Jeżeli karmisz niemowlę i masz do wyboru denerwować się, czy Twoje skaczące po łóżku dziecko nie rozbije sobie głowy, albo włączyć mu na chwilę bajkę, która zatrzyma je w jednym miejscu, prawdopodobnie wybierzesz to drugie. I tak odkryjesz szybko, że wbrew Twoim obawom w ciąży,

tym, kto traci teraz najwięcej jest drugie dziecko

Tak, tak. Świat wcale nie zaczyna się kręcić wokół noworodka. W końcu dopiero co był w tym domu jeden taki, rodzina jeszcze nie zdążyła tak mocno zatęsknić na takim bezbronnym stworzeniem. Poza tym każdy ma na względzie uczucia starszaka, więc wszystkie babcie i ciotki w pierwszej kolejności i tak witają się z nim, obdarowują go prezentami, a ochy i achy nad noworodkiem wyrażają ściszonym głosem.

Starszak walczy o uwagę przyzwyczajony do posiadania wszystkich na wyłączność, a maluch nie może się poskarżyć, więc siłą rzeczy niejednokrotnie to starszaka potrzeby stają na pierwszym miejscu. Widać to mocno, wtedy, gdy jest czas na

zabawy

Mniej więcej do ukończenia przez młodsze dziecko pół roku zabawa wygląda tak, że bawisz się ze starszakiem, a młodsze się temu przygląda. Starszemu czytaliście już na tym etapie wierszyki? Spokojnie, na szczęście jeszcze je pamiętacie, przy dobrej organizacji czasu możecie je młodszemu recytować gotując obiad.

O tym, jak na tym etapie organizować takie zabawy, by korzystały oba maluchy warto by także napisać jakąś książkę, bo to temat rzeka. Może kiedyś rozwinę go tutaj na blogu. Dziś tylko hasłowo wspomnę o kilku hitach tego pierwszego roku: namiot, instrumenty, proste książeczki (Księga dźwięków), kuchenka (plus garnki i łyżki – czy jest jakieś dziecko, które nie kocha łyżek?), gonitwy, chowanego, domowy plac zabaw z kanapowych poduch.

Gdy minie mniej więcej pierwsza połowa roku, sytuacja się zmienia. W zasadzie tym momentem jest ten, kiedy młodsze zaczyna:

  1. jeść inne pokarmy
  2. przemieszczać się

Punkt „1” zmienia nasze życie, bo mamy więcej sprzątania. Punkt „2” także, bo dziecko zafascynowane nową wolnością chętniej spędza czas na zabawie bez nas, ale jednocześnie wymaga od nas zlikwidowania nowych niebezpieczeństw i wzmożonej czujności.

Druga połowa roku

To czas, kiedy młodsze staje się dla starszego szkodnikiem rozłączającym połączone wcześniej w schody klocki duplo, wyciąga z domku mebelki i lalki i ślini ulubione pluszaki starszaka. Gdy zaczyna wstawać a potem obchodzić meble i stawiać pierwsze kroki, musimy przenieść na niego 90% uwagi, bo to ono generuje na tym etapie najwięcej kontuzji i … łez.

Plusem jest to, że my sami wchodzimy na level expert w dziedzinie ogarniania dwójki maluchów, potrafimy przewinąć malucha w 10 sekund, odkurzać z niemowlakiem na biodrze, układać puzzle i karmić młodsze w tym samym czasie a nawet SAMEMU wybrać się gdzieś dalej z dwójką.

Ponadto:

  • Pojawiają się wspólne kąpiele dzieci (co skraca czas wieczornych rytuałów);
  • Młodsze rzadziej budzi się w nocy (mamy więc więcej energii);
  • Młodsze mniej płacze i cieszy się swoją rosnącą samodzielnością.

I tak powoli docieramy do momentu, kiedy młodsze dziecko zaczyna stawiać pierwsze kroki. To jeden z trudniejszych momentów, nadwyrężający mocno kręgosłup kulminacja zdolności organizacyjnych okołospacerowych. Ale nagroda jest już blisko.

Bo gdy dziecko stabilnie się od nas oddali, a chwilę potem nauczy bezpiecznie ześlizgiwać na brzuchu z kanapy, w końcu odetchniemy. Samo sięgnie już po bidon z piciem, przytrzyma sobie butelkę z mlekiem, powie coś, gdy będzie głodne, albo pospaceruje do konta z zabawkami i zajmie się sobą. Bo to drugie siłą rzeczy nauczone już będzie, że w dużej mierze zdane jest na siebie i zdąży już nawet polubić te swoją swobodę zabawy.

Na koniec najważniejsze. Czy było warto? Wiadomo, każdy rodzic powie, że kocha swoje dzieci do szaleństwa, pewnie że było warto. Ale jeżeli to czytacie, bo sami rozważacie dopiero wejście na tę niełatwą ścieżkę, oczekujecie ode mnie szczerości i zamierzam być szczera do bólu.

Były w ciągu tego roku momenty, kiedy mówiłam innym „lepiej mieć jednak tak ze dwa-trzy lata różnicy między dziećmi, bo ten pierwszy rok to jazda bez trzymanki”. Był nawet taki, kiedy powiedziałam „nie decyduj się za szybko za drugie”. Tak, bywało tak ciężko, że mówiłam nawet tak.

Ale dziś widzę, że dzieci mnie uratowały. Doszczętnie wypełniły moją codzienność w najtrudniejszym roku mojego życia, najtrudniejszym z zupełnie innego powodu, niż mogłam się spodziewać. Setki razy zmuszały do uśmiechu przez łzy, mobilizowały do wstania z łóżka i gotowania obiadu, kiedy wolałabym przeleżeć dzień pod kołdrą udając ślimaka w skorupie. Właśnie to, że są dwie, absorbujące i wymagające, ale przy tym niepowtarzalne, utalentowane i przesłodkie, wszystko to sprawia, że mogę powiedzieć Wam dziś najszczerzej na świecie – niczego nie żałuję. Tak, było warto zainwestować ten rok swojego życia, ba, poświęcić go całkowicie dzieciom.

Choć mam zaległości w prasowaniu, sprzątaniu, blogowaniu, czytaniu, oglądaniu filmów, spotkaniach z przyjaciółmi a nawet spokojnych rozmowach z mężem 😉

WIEM, że to była najlepsza decyzja naszego życia.

Reklamy

One thought on “Skąd się biorą dzieci?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s